You are not connected. Please login or register

Pokój 16 - Falklandy; Szwajcaria; Portugalia.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Pokój trzyosobowy.
Wolne miejsca: 0

Mieszkańcy - Falklandy, Szwajcaria, Portugalia.



Ostatnio zmieniony przez Hong Kong dnia Nie Gru 14, 2014 8:04 pm, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

Gość


Gość
Na korytarzu zawiało neutralnością i w pewnym sensie grozą, z której wyłoniła się niska postać. Na plecach obijający się o dziewczynę SIG SG 540 z pewnością nie dodawał uroku. Szła z opuszczoną głową bardzo szybkim krokiem, ciągnąc za sobą średniej wielkości walizkę w odcienie moro. Włosy wręcz latały, gdyż przybyszka nie miała ich związanych. Wypełniła to pomieszczenie swym gniewem który był spowodowany zmianą płci. Podkrążone oczy, blada twarz i trzęsące się ręce. To kilka przykładów z długiej listy rzeczy, z których można wywnioskować, że złość wypełniła jej całe ciało. Jakby ktoś znalazłby się na jej drodze, byłaby w stanie na niego krzyczeć za byle co. Nie zabije niewinnego człowieka. Karabinek służy tylko jako przyrząd do postraszenia ozdoba. Chociaż... Nadawał pewnej mocy, przez co niska dziewczyna by była bardziej brana na poważnie. Jednak lepiej z nią nie zadzierać, szczególnie, gdy ma w zasięgu ręki broń czyli zawsze.
Ubrana była w białą męską koszulę, a do tego najzwyklejsze jeansowe spodnie. Blance udało się przy okazji zahaczyć o dowolny sklep z odzieżą, przez co była wyposażona w parę ubrań, które kobiecie będą niezbędne. Co jak co, bieliznę wypadałoby kupić. Szczególnie górną. Dolnej jako tako nikt by nie dostrzegł.
Stawiała duże kroki (czyli normalnej wielkości, Blanka nie posiada długich nóg) oraz starała się nie wydawać jakichkolwiek dźwięków. Specjalnie podniosła walizkę, by kółeczka nie wydawały żadnych odgłosów. Nie wiadomo dlaczego to robiła - poza nią samą na korytarzu nikogo nie było. Zwingli nie przeszkadza ten dźwięk. Prawdopodobnie po prostu z czystej reguły spokoju i ciszy.
Zatrzymywała się przy każdych drzwiach i uważnie je oglądała. W recepcji powiedzieli jej, że numer pokoju w którym będzie tymczasowo mieszkać, wynosi 16. 13... 14... 15...
Stanęła pod drzwiami z liczbą "16". Wyprostowała się i chwyciła klamkę. Otworzyła je cicho.
O dziwo zastała pokój pusty. Żadnej żywej duszy. Weszła wgłąb i zamknęła drzwi starając się nie trzaskać.
-Pusty... - mruknęła sama do siebie.
Rozejrzała się po pokoju. Skromnie urządzony, jednak ładny. Co prawda kwiatów mogło być więcej (samotny grudzień na parapecie to troszkę za mało), ale nie będzie oczekiwać wiele od hotelu za darmo. Najwyżej sama coś dokupi, nie będzie aż takim skąpiradłem za jaką wszyscy ją uważają. Szwajcaria wręcz kocha rośliny wszelkiej maści. No, może prócz tych zmutowanych, występujących w hentajach.
Trzy łóżka... AŻ TRZY!? Czyli będzie miała jeszcze dwie współlokatorki (brawo Blanka! Jesteś taka dobra z matematyki! <3). Podeszła do ostatniego (przy oknie z samotnym grudniem) i położyła na nim swą walizkę. Kto pierwszy ten lepszy, prawda?
Otworzyła ją i zaczęła rozpakowywać swój bagaż.
- Mam nadzieję, że nie trafię na jakiś świrów... - powiedziała babka, która właśnie chowa pistolet w koszu na pranie.

Portie wolniutko i spokojnie szła w stronę pokoju numer 16. Jej krok był wolny, ale zarazem pewny. W końcu taka niska istotka musiała taskać za sobą dwie ciężkie walizki. Nie przejmowała się tym jednak i z uśmieszkiem na twarzy szukała przydzielonego jej pomieszczenia.
Po głowie latały jej różne myśli. Może pozna kogoś nowego i się z nim zaprzyjaźni? A może spotka kogoś ze starszych lat? Wiele było tych pytań. Wiadome jednak było, że każdy miałby jakąś satysfakcję oraz poczucie bezpieczeństwa przy osobie, którą zna. Nie musisz się wtedy wstydzić pewnych rzeczy i nie zastanawiasz się jak masz mówić to tejże osoby.
No cóż, myśli myślami. Nawet, jeśli Maryśka będzie w pokoju z kimś, kogo nie zna, to i tak jakoś się odnajdzie. Wyrobiła już sobie sposoby zachowania oraz podchodzenia do osób nieznanych.
Jej włosy były związane w kok, aby nie latały po jej ramionach. Co prawda rozpuszczone kudełki jej nie przeszkadzały, ale wolała w ten jeden dzień zrobić sobie inną fryzurę. Szczerze powiedziawszy, to dobrze tak wyglądała. Ubrana była jeansowe szorty oraz bluzkę w czarne poziome paski, której rękawy dosięgały do łokci. Jak obuwie służyły buciki na dość wysokim obcasie.
W końcu po dziesięciu minutach szukania odnalazła pokój, a na jego drzwiach widać było liczbę 16. Postawiła jedną z walizek i włożyła klucz. Ku jej zdziwieniu pomieszczenie było otwarte. Czyli ktoś już tutaj jest... a może było tutaj niedawno sprzątane i zapomnieli zamknąć?...
Teraz już mniej pewnie odchyliła wierzeje i wprowadziła swój bagaż do środka. Sprawiło jej to trudność, ponieważ próg nie pozwalał na swobodne pociągnięcie kufra.
Udało jej się po chwili. Odetchnęła z ulgą i obejrzała dokładnie całą izdebkę. Było tutaj przyzwoicie i czysto. W środku były trzy łóżka, jakaś dziewczyna, okna, kwiatek... ej zaraz, ktoś tutaj jest!
Poprawiła ubranie i obdarowała kobietkę na drugim końcu pokoju życzliwym uśmiechem.
- Boa tarde! Ładny ten pokój, não é? - Przywitała się, po czym wzięła swój bagaż i położyła na pierwszym lepszym łóżku. Zaczęła powoli się rozpakowywać i czekała uważnie na odpowiedź współlokatorki. W końcu będą teraz w jednym pokoju, więc trzeba się jakoś zapoznać, prawda? Nie zwróciła kompletnej uwagi na broń blondynki. W końcu to nie jej sprawa, co kto ma. Dopóki nie będzie na celowniku i nikt nie będzie groził jej śmiercią będzie w porządku.

Zobacz profil autora

Gość


Gość
Nuciła sobie jakąś melodyjkę, gdy coś jej przerwało. Zamarła na chwilę, słysząc kroki dochodzące z korytarza.
- Proszę, nie tutaj... - cichutko jęknęła.
Gdy usłyszała, jak drzwi się otwierają, prawie podskoczyła. Siedziała w bezruchu na łóżku, już odbezpieczała broń, gdy nagle nieznajoma przemówiła.
Wcelować w nią?
Nie wcelować?
Wcelowała.
- Kim jesteś i co tutaj robisz?! - syknęła wstając i biegnąc tyłem na drugi koniec pokoju. - Proszę o szybką i zwięzłą odpowiedź!
Bezpieczeństwo najważniejsze!

//brak weny na długiego posta Porciu nie zjedz mnie pls//

Zdziwiła się i przeraziła, a jej źrenice wyglądały jak dwie kropki zrobione w paintcie. (czytaj: są małe ) Wyprostowała się i przestała się rozpakowywać. Kobieta w nią celuje. Co zrobić? Uciec? Nie, zastrzeli. Wyrwać broń? Nie, zastrzeli.
Odetchnęła po chwili i trochę się rozluźniła.
- Jestem Márcia Magdalena Chávez Henriques, Portugalia. Przydzielono mi ten pokój. Jeśli pani przeszkadzam, to mogę wyjść i poczekać. - Odpowiedziała i zaczęła się uśmiechać. Chciała pokazać, że nie chce robić nic złego i zmniejszyć ilość zwłok w tym pokoju w przyszłości.
Widziała, że osoba przed nią w każdej chwili mogła w nią strzelić, świadoma była, ale jakoś zbytnio się nie bała. Najwyżej skończy w grobie.
- Czy może pani odłożyć broń? Nie jestem wrogiem. Nie mam zamiaru pani nic zrobić. - Próbowała jakoś się usprawiedliwić. W końcu Portie była niewinna. Ona tylko weszła do pokoju z chęcią rozpakowania się. Czy to coś złego?
Zaczęła powoli i cichutko tupać swoimi bucikami. Nie zdawała sobie z tego sprawy, ale jak wiadomo to wszystko z nerwów. Najchętniej to wypiłaby teraz kubek kawy aby się uspokoić i położyłaby się do łóżka.

Zobacz profil autora

Gość


Gość
Boi się. Ha, ale super. Znaczy, że babka pewnie będzie się łatwo przystosowywać do zasad, które Blanka ma zamiar w przyszłości wymierzyć. Uważnie słuchała, to co ma do powiedzenia kobieta patrząc z miną "mów dalej kotku, mam czas."
Ło, "pani". To, że ta babka mówi tak do Blanki to sporo o niej świadczy, ma u niej plusa.
Gdy wypowiedź Portugalki dobiegła końca, ta zdjęła ją z celownika i ponownie zabezpieczyła broń. Widać, że Marcia nie stanowi zagrożenia, jednak wolała zostawić przy sobie broń, którą odłożyła na łóżko.
- Blanka Zwingli, Szwajcaria - rzuciła sucho.
Mimo, iż szanowna panienka Marcia nie poprosiła o przedstawienie się, to ta to zrobiła. Wypada znać towarzyszy którzy dzielą los tymczasowego odcięcia chuja. Usiadła na łóżku, położyła nogę na nogę i skrzyżowała ręce.
- Szanuje pani cudzą przestrzeń? Odpowiedź zadecyduje, czy odstrzelę pani łeb.

Szwajcarka cieszy się ze strachu Portie? Cóż to za straszna sytuacja! Skoro tak jest, to niedługo pewnie będzie śmiała się ze współlokatorki, bo tę dość łatwo wystraszyć. Nie boi się na szczęście własnego cienia, ale pewne rzeczy wywołują dreszcze. A do zasad się przystosuje, póki będą one możliwe do przestrzegania i nie będą kazały jej robić czegoś, czego sobie nie życzy... najwyżej będzie negocjować dopóty, dopóki zasady nie staną się mniej surowsze. Tak, tak będzie na pewno. No chyba, że babka doprowadzi ją do melancholii czy załamie. Wtedy nic nie zrobi.
Kotku? Oj jak miło. Porcia awansuje na zwierzątko. Znaczy, chciałaby, ale to tylko wzrok kobiety naprzeciwko to mówił. No i czar prysł, Porcia jest skazana na bycie człowiekiem.
Chwila, co ja właśnie napisałam.

Ano, Maryśka zawsze mówi tak do osób dopiero co poznanych. Blanka będzie słyszeć to bardzo często, póki się do niej nie przyzwyczai. Co prawda trwałoby to krótko, ale po sytuacji z byciem na celowniku, ciemnowłosa poczuła się zagrożona. Przyzwyczajenie się potrwa o wiele dłużej.
- Ł-ładne imię. - Skomplementowała. Tak, boi się a jeszcze kobiecie ładne słówka powie, co by rozluźnić atmosferę. Trudno się żyje, kiedy towarzystwo jest napięte.
Szwajcaria? Nazwę kraju jak najbardziej kojarzy. Uśmiechnęła się szerzej, a pomimo dalszego strachu znikł on z jej twarzyczki, czyniąc ją tym samym bardziej rumianą i promieniującą energią. Dobra aktorka by była z Maryśki.
Na pytanie skierowane w jej stronę zdziwiła się, po chwili zaśmiała po cichu.
- Oczywiście, że szanuję. - w miarę krótko i zwięźle odpowiedziała, co by nie zaczynać powoli swojego sezonu gadulstwa.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach