You are not connected. Please login or register

PROSZĘ NIE RUSZAĆ. I:

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 PROSZĘ NIE RUSZAĆ. I: on Wto Maj 20, 2014 2:46 pm

☭ Państwo:

    ✖ Sasza jest częścią Rosji, a te tereny nazwane są Obwodem Kaliningradzkim (niegdyś - Królewieckim). Jak się tak spojrzy na jego położenie geograficzne, to można pomyśleć, że to jakiś

    ruski szpion koczuje dla Putina przy Tuskolandii, bo graniczy tylko z Litwą i Polską. Ponoć Stalin machnął markerem takie kółeczko przy morzu, gdy ustalał granicę polsko - rosyjską. Spryciarz.



☭ Imię i nazwisko:
    ✖ Sasza Litwinow. Nazwisko ku chwale najcudowniejszej istoty na tym świecie, jaką jest Litwa.
    W fem!wersji miałby na imię Kalina, cóż za niespodzianka.


☭ Wiek:

    ✖ Formalnie obwód został utworzony 7 kwietnia 1946 jako część terytorium Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej w ramach ZSRR. Od tamtego roku Sasza obchodzi

    urodziny właśnie 7 kwietnia (rusza na granicę polsko-rosyjską, wdziera się na teren wroga i przejmuje podwójną porcję słodyczy z najbliższego Lidla).Jak u innych personifikacji, proces

    naturalnego przyrostu zmarszczek zatrzymał się, nim się jeszcze rozpoczął, a Kalinka na pierwszy rzut oka wygląda jak młody chłopak, najwyżej 16 - letni (i to gdyby mocno ten wiek zawyżyć, biorąc pod uwagę na jego wzrost). Mimo to jest nieco bardziej dojrzały niż na jakiego wygląda. I niż na jakiego się zachowuje. Trzeba po prostu... odkryć jego prawdziwie piękną duszę.


☭ Opis wyglądu:
    ✖Z tym punktem było sporo problemów, ale byłoby więcej, gdyby nie rady kochanej Chinci (swoją drogą, jakże przywykłam już do mówienia ‘Chincia’ miast ‘Chińcia’!) dotyczące wyglądu Obwodu. Wielkie podziękowania, sama zastanawiałabym się nad jegomościem jeszcze z miesiąc. Jedna twa rada zaowocowała szybkim ustaleniem reszty.Zaczniemy od ogólnych informacji. Jedna z tych najważniejszych jest taka, że Sasza jest niski. Nie tak niski jak na przykład Łotwa, ale do najwyższych również nie należy, bowiem dużo wyższy od wspomnianego wcześniej nie jest (ma gdzieś tak ze 165 cm. Maksymalnie. W glanach. I jak stanie na palcach.). Nie wygląda nazbyt poważnie ze swymi niedorobionymi centymetrami, wskutek czego często sytuacja go przerasta tak dosłownie jak i w przenośni. Zwłaszcza, gdy wchodzi do monopolowego i ma głowę czasem niżej niż lada. Myślicie, że mu uwierzą, jak powie, że jest pełnoletni? Ano nie, w takie rzeczy wierzy się tylko Tyrionowi z „Gry o tron”. No, ale na szpilkach chodzić nie będzie, prawda? Kobiety brzydkie i niskie mogą nałożyć na twarz gładź szpachlową, a na stopy dwumetrowe koturny, a jeśli faceci są niscy i brzydcy, to nic z tym nie zrobią. Sasza na szczęście jest tylko niski, zatem aż tak dużego problemu nie ma. A przy tym nienagannie szczupły (no dobra, prawda jest taka, że ma niedowagę), zatem nie prezentuje się źle. Jedynie głupio mu, gdy czasem stojąc przy kobiecie musi zadzierać głowę. Większy problem w kontaktach międzyludzkich stanowi jego obłąkańczy charakter, ale o tym później.
    Niech was nie zwiedzie jego przynależność do Rosji – spokrewniony jest raczej z Bałtami aniżeli Słowianami (czego chyba ani wódkopijcy, ani sam Sasza nie są zbytnio świadomi), stąd też również i jego twarzyczka niepodobna jest do tych drugich. Wciąż dziecięce rysy, lekko zadarty nos i duże oczy o jakoś nietypowo wielkich tęczówkach w kolorze zbliżonym do koloru oczu Anyi, takim, z którego Felicja byłaby dumna – coś w rodzaju ciemnego różu. Te dwa różowe topazy spoglądają z głęboką nostalgią na wodę, ilekroć ją dostrzegą. Ewentualnie z niespotykaną wytrwałością lustrują fakturę ściany naprzeciwko Saszy. Zdarza się, że wpadnie w swojego rodzaju ‘fazę’ (na przykład po wypiciu napoju energetycznego. Oj, wierzcie mi, nie chcecie go wtedy spotkać) – tedy z kolei źrenice zwężają mu się niemal do granic możliwości, wskutek czego wygląda – i zachowuje się - jak przykładny psychopata. Zresztą, w jego spojrzeniu zawsze kryje się coś dziwnego i niepokojącego i nawet, gdy się uśmiecha (czego nie robi zbyt często; nie czuje potrzeby okazywania emocji), człowiek patrzy na niego niepewny co do jego możliwych zamiarów.
    Włosy chłopak ma w kolorze ciemnego blondu, proste i sięgające za ramiona, najczęściej związane w kucyka - zawsze nosi na nadgarstku co najmniej jedną gumkę, gotowy w każdej chwili ujarzmić przysłaniające widok kosmyki. W stanie depresji absolutnej często można go zobaczyć, jak włóczy się po korytarzu z twarzą zasłoniętą przez te włosy, ciągnąc za sobą emo – aurę i wyglądając jak kuzyn dziewczęcia z filmu ‘Ring’ (KLIK dla wyjaśnienia).
    Mimo tych zwracających na siebie uwagę włosów nie ścina on ich dlatego, że je lubi, nie z powodu przynależności do społeczności metalowców, gothów czy innych emo (Absolutnie za nikogo takiego się nie uważa. Szanuje każdego, ale nie naśladuje nikogo. Zresztą - nie nadawałby się zbytnio. Nie ma tej charakterystycznej, mhrocznie bladej cery. Mieszka nad morzem, czego się po nim spodziewacie? Trumny zamiast łóżka, podkrążonych oczu i skóry bielszej niż serweta w jadalni?). Choć, owszem, bardzo lubi, jak go ktoś głaszcze po łebku i najchętniej zacząłby się wtedy do takiej osoby łasić, mrucząc jak kot, to na widok fryzjera idącego w jego stronę z nożyczkami zacząłby syczeć i uciekłby pod fotel. Kiedy ostatnio je ścinał? Oj, oj, trzeba by zapytać wujka Stalina. W jaki sposób nie ma na głowie totalnej, nieogarniętej żadną teorią porządku szopy? Tego nie wie nikt i to pozostanie najwyraźniej wieczną tajemnicą.
    Również nie ubiera się w jakiś charakterystyczny dla jednej konkretnej społeczności sposób. Ma jednak swój ulubiony zestaw; gdzie się nie zjawi, zwykle ubrany jest w brązowe, nieco rurkowate (nieco, podkreślam, prawdziwy facet w rurki się nie mieści!) spodnie, chwalcienacałyświatichzajebistość glany i najbliższą jego sercu czarną koszulkę z malowniczym logiem AC/DC z literami zamienionymi na AД/XД (AD/HD). Na szyi połyskuje zawieszony na rzemyku czarny krzyż Templariuszy, Asasyni go dopadną, symboliczna pozostałość po krzyżackich czasach tych terenów.


☭ Opis charakteru:

    ✖Ło. Łohoho. I butelka rumu.
    Próbowaliście kiedyś wymieszać białoruską wódkę z, powiedzmy, Żóbrówką i Dębową, a potem dolać do tego miodu, wymieszać i wypić? Smacznego.
    Tak mniej więcej prezentuje się charakter Saszy – choć niektórzy mogą coś takiego tolerować, normalne to to stworzenie nie jest pod żadnym względem. Mieszanka wszystkiego, co było pod ręką. W tym wypadku byli to Słowianie, Bałtowie i Germanowie. Dodajmy do tego jeszcze prusacki upór starego osła. Można ten zlepek spokojnie podłożyć najgorszemu wrogowi i patrzeć, jak się wykańcza psychicznie. Nawet Saszy czasem ciężko z samym sobą wytrzymać. Rozumiecie, nie umie ze sobą prowadzić normalnej konwersacji. Co nie znaczy, że nie próbuje. Gada cały czas. Tak, do siebie. Ten punkt możemy już odhaczyć na liście dziwactw.
    Co dalej? Cóż, potrafi w połowie rozmowy zawiesić się niespodziewanie i nieodwracalnie. Nie dobudzi go nic i nikt prócz jego samego. Główną przyczyną są tu częste i niekontrolowane przypominajki dawnych lat, które z przyczyn nieznanych zaginęły gdzieś w jego umyśle; stąd też przekonany jest święcie, iż jest Słowianinem. Mimo wszystko pała niewyjaśnioną (coś dużo wyrazów zaczynających się na ‘nie’ w tym punkcie, nieprawdaż?) sympatią do Niemców i bałtyckiego tria, co może wydawać się niektórym dziwne, a Rosji co najmniej irytujące – bo cóż to, gdy jakaś część ciebie sympatyzuje z kimś, kto powinien teraz sadzić śnieg w łagrze? Wpadanie w stan zawieszenia bez specjalnego powodu i miłowanie nie tych, co trzeba – niewątpliwie odhaczone.
    Lidl. Czy wspominałam już o Lidlu? Sasza nie jest raczej specjalnym zakupoholikiem, ale na widok Lidla, tudzież Biedronki, biegnie coś tam kupić. To objaw tak zwanej Lidlofilii, rzadko spotykanej w innych częściach Europy. Kiedy podczas ostatnich igrzysk olimpijskich został nieopatrznie wklejony w ramy granic Polski, wcale nie był zbytnio załamany – przeciwnie, wizja przyłączenia do posiadacza takich pięknych kompleksów handlowych wydała mu się sympatyczna. Ostatecznie jednak po całej aferze została mu jeszcze większa nerwica natręctw, gdy raz po raz zaczyna mruczeć pod nosem niczym magiczną formułę: „Nie wiem, czyj jestem. Nie wiem, czyj jestem”.
    Skoro już o tym wspomniałam, to nieco rozwinę – Sasza jest prześladowany właśnie przez nerwicę natręctw. I wierzcie mi, ciągły odruch nawijania sobie włosów na palec to mała cząstka tego, co ów człowiek potrafi wyrabiać. Niemal nieustannie kręci kółka palcem wskazującym; wszędzie – po stole, w powietrzu, po ścianie, pewnie nawet zacząłby kreślić przypadkowej osobie okręgi na czole, gdyby miał ku temu sposobność. Raz po raz mruga kilkukrotnie bez powodu, po prostu: bo musi. Na liście natręctw znajdzie się też obsesyjne ustawianie wszystkiego w idealnie symetryczny sposób, nieustanne upewnianie się, iż wszystko, co zrobił, jest dopięte na ostatni guzik (potrafi po tysiąckroć wracać się do domu i sprawdzać, czy aby na pewno zamknął drzwi na klucz) oraz obracanie ‘na szczęście’ w dłoniach krzyżyka noszonego na szyi; dręczą go myśli, iż wydarzy się coś złego, jeśli tego nie zrobi, mimo iż zdaje sobie sprawę z irracjonalności jego zachowania robi to więc z czystego, zrodzonego gdzieś głęboko w podświadomości lęku przed konsekwencjami. Jeszcze ciekawsze rzeczy dzieją się w jego głowie, gdy idzie ulicą i przygląda się innym przechodniom. Niektórzy wywołują w jego psychice nagłą chęć zrobienia krzywdy im lub innej, najbliżej stojącej osobie. Niekiedy miewa takie paskudne myśli także względem bliskich mu osób, co jego samego przeraża. Dręczą go też urojenia - paranoidalne i niespójne; hipochondryczne. Patrząc na listę tych niedorobień funkcjonalnych, można śmiało zasugerować, że gdyby Sasza miał jakąś towarzyszkę życia, prawdopodobnie pojawiłby się u niego także zespół Otella ("W typowej formie występuje u alkoholików lub w stanie upojenia alkoholowego. Objawia się urojeniami niewierności partnerskiej, które mogą być podobne do osądów i podejrzeń występujących w zwykłej zazdrości, ale o większym "zasięgu", tzn. krąg osób uznanych za "kochanków" jest przeważnie bardzo duży, zaś "dowody" - co najmniej niewystarczające lub wręcz absurdalne."). Na szczęście przywykł do swoich niepokojów i potrafi odkładać je zazwyczaj na dalszy plan.

    Ej, a może opiszemy teraz normalniejszą część jego osobowości? Myślę, że to dobry pomysł, w końcu nazbierało nam się już wyjątkowo dużo cech o bardziej negatywnym brzmieniu.


Zainteresowania, ciekawostki, inne:
    Dobrze wszyscy wiemy, pod czyim panowaniem jest ten obwód. Nie wiecie? No, przecież że Rosjan. A co charakteryzuje Rosjan? ...Tak, uszanki też, ale chodzi mi o coś innego. Pan w różowym swetrze na końcu sali podnosi rękę, tak, proszę? Wódka. Zgadza się, wódka jest Namber Adin dla tego przesympatycznego narodu. Polać temu panu, bystrzacha z niego. A resztę bałwanów odesłać do łagrów, będą się świetnie komponować z syberyjskim krajobrazem. Szaszełę najpierw do wódki przywykał, potem został na dłużej, a dziś mówią na niego: ty pijaku nie umie sobie wyobrazić porządnego żywota bez choćby jednej butelki pod ręką. W zdobyciu której przeszkadza mu jego dramatyczne 165 centymetrów. Mówi się, że gdy Bóg rozdawał wzrost, on stał w kolejce po flaszkę.
    Ostatnia szansa, towarzysze. Może ktoś z was wie, z kim jeszcze związany jest historycznie i więzami krwi Sasza? Znowu pan w różu, no - no. Proszę, słucham. I, tak jak myślałam, znów się pan nie mylił. Bałtowie i Germanowie. Może być pan pewien, że wkrótce otrzyma pan odznaczenie za tak dużą wiedzę. Dostarczymy je panu do domu, wiemy, gdzie pan mieszka. *śmiech na widowni, pan w różowym uśmiecha się niepewnie, nie wiedząc, czy aby nie odebrać tego jako groźby* Zatem na pewno jest pan również świadom, iż prócz wódki Litwinowa charakterysuje także zamiłowanie do napojów i przysmaków niemieckich i litewskich. W sytuacjach kryzysowych żywi się tym, co wpadnie mu w ręce podczas regularnych wypadów przed granicę ku polskim sklepom spożywczym. Szturm na zasoby żywieniowe wroga, towarzysze, oto jak uparci w swych rusofobicznych domysłach Polacy z pewnością określają to pustoszenie zapasów co bliższych granicy polsko - rosyjskiej Lidli i Biedronek.
    A kto wie, skąd nazwisko Saszy? Pan w różowym niech pozwoli teraz wykazać się innym. Nikt, nic? Żadnych skojarzeń? Jest to swoisty hołd oddany najcudowniejszemu - w każdym razie według userki - krajowi świata, czyli Litwie. To była taka drobna ciekawostka.
    Zgodnie z tym, co towarzysz Iwanow zapisał mi tu z boku kartki z prezentacją, w Obwodzie Kaliningradzkim znajduje się około dziewięćdziesięciu procent światowych zasobów bursztynu. Nie wiem do końca, czy jest to powód do skrajnej dumy, niemniej Sasza ma w domu całą kolekcję tych kamieni. Sama widziałam, bo wiem też, gdzie mieszka także i on.

Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Similar topics

-

» Panie Boże, bardzo proszę

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach