You are not connected. Please login or register

 » Inne » 
Śmietnik
 » Sala główna

Sala główna

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 5]

26 Re: Sala główna on Pią Maj 23, 2014 10:22 pm

Gość


Gość
Wszedł do sali tak, jak przyszedł do hotelu. Nie otrzymał jeszcze pokoju, ale był tak zmęczony, spragniony i głodny, że nie chciało mu się czekać na kogoś z recepcji. Tak właściwie, to teraz już jej. Chociaż widział tu i tam naprawdę dziwne rzeczy, i zmiana płci nie powinna go dziwić, to jednak wciąż nie mógł przywyknąć do tego, że nagle nosi miseczkę be, na dodatek niezbyt wygodną i jakoś inaczej się porusza. To było dziwne, jakby już nie wystarczająco niezręcznym doświadczeniem było stanięcie przed wyborem, czy iść do damskiej czy męskiej toalety, tłumaczenie się, dlaczego przedkłada się męskie dokumenty i płaci kartą na imię "Johann". W tych momentach Saksonia żałował, że nie zmieniło go w typową bawarską niemiecką kobietę - taką, że przy odrobinie złośliwości można by uznać, że może rodzice albo osoby w urzędzie mogły się pomylić co do płci takowej osoby. Ale nie, był ładną, zgrabną kobitką, za którą oglądali się faceci. I która miała ochotę zniekształcić te ich mordki. Dziwiła go ta reakcja, jakoś wcześniej wcale mu to nie przeszkadzało, ale też nigdy nie czuł się jak koń na wybiegu czy coś...

No, ale wracając do smutnej rzeczywistości... Janne, nadal czująca się Johannem, czy też raczej Johann przeżywający kryzys osobowości, weszła do sali. Była ubrana w stylizowaną na XIX wiek białą bluzkę z długim rękawem, koronkowymi falbankami wzdłuż guzików i czegoś w rodzaju wysokiego kołnierza, i jeansowe spodnie. Na nogach miała nieco za duże, męskie, wygodne lakierki (tak, istnieje coś takiego jak wygodne lakierki!). Długie włosy spieła w wysoki kucyk za pomocą zielonej wstążki, którą kupiła po drodze. Rzuciła krótkie:
- Dobry wszystkim
i bez dalszych ceregieli porwała trochę kanapek na talerzyk, i podeszła do baru, gdzie zamówiła piwo. Była zbyt głodna, zmęczona i spragniona, aby nawiązywać znajomości. Poza tym na kaca najlepsze jest piwo, o tak! Poza tym to nie był jakiś kac morderca, żeby nie mógł... nie mogła patrzeć na alkohol. A zdarzało się tak czasem, wtedy jednak musiał wlać w siebie litry bimbru, wina i wódki, żeby przyniosło to taki efekt.

Usiadł na barowym krześle, przewiesił torbę przez oparcie i wyciągnął telefon, aby sprawdzić, czy ktoś się czasem do niego (czy też niej) nie dobijał. Przeżył ciężki szok, kiedy się zorientował, że się w ciemnym ekranie przegląda, tak z premedytacją. I zastanawia się, w jaki sposób pomalować oczy i usta, aby podkreślić swoją urodę. Poczuł, jak mózg mu się resertuje i zarówno, aby zapobiec temu procesowi, jak i aby przywrócić logiczne, normalne, MĘSKIE myślenie, solidnie przygrzmocił czołem o blat (na szczęście niczego nie zrzucając ani nie rozlewając). Wyglądało na to, że to nie tylko była kwestia zmiany ciała, a Janne właśnie spektakularnie wzięła górę nad Johannem, wprowadzając Saksonię w jeszcze większy kryzys osobowości.


// przepraszam, ale ostatnio pisanie idzie mi jak po grudzie...

27 Re: Sala główna on Wto Maj 27, 2014 1:10 am

Chiny

avatar
Admin
Jej upodobania były... co najmniej dziwne. Owszem, uznała Kanadę za uroczą, dość piękną panienkę. Była naprawdę zafascynowana jej kolorem włosów, skóry, oczu... Samymi oczami, ich kształtem, jej policzkami, nosem, każdym elementem, który był różny w stosunku do tych odpowiednich dla rasy żółtej. I zapewne gdyby wiedziała kim są anioły, to właśnie tak by określiła Kanadę. Ale niestety była ateistką, wychowaną z dala od europejskiej kultury i jedyne do czego mogła ją przyrównać to złote błyskotki w pałacu cesarskim.
Jednak dla niej wygląd to nie wszystko. Nie wiadomo skąd się wzięły jej upodobania, jakby trochę masochistyczne. Nie marzy wszak o księciu na białym koniu, który podsunie jej pod nosek co zechce. Nie, tak to ma w domu, u siebie, gdzie jest bogiem-całego-tego-dobytku-alfą-i-omegą-cudownymi-Chinami. Ona woli raczej kogoś, kto czasem ją złapie za uszy i sprowadzi do poziomu przeciętnego człowieka. Nie, Kanada zdecydowanie nie podchodziło pod ten model. Była śliczna, mądra, urocza, wręcz idealna do przyjaźni, znajomości. O ile oczywiście wytrzymałaby z tą małą, upartą, rozpieszczoną księżniczka jaką bywała Yan. Z księżniczką oraz tą drugą - komunistką. Bo Chiny tak jak i kraj kontrowersyjny, sama zmienną była.
-Mam nadzieje, że to nie problem, aru... -Rzuciła mimowolnie dopiero po chwili skupiając się na słowach rozmówczyni. -Ah, n-nie, nie, nie straszy ani trochę, aru. Nie ma tez co przepraszać, zwierzęta są ta-kie u-ro-cze...! -Na koniec cicho pisnęła sprawiając, że mała panda na jej rączkach ożywiła się i na chwilę spojrzała na właścicielkę.
Musiało minąć jednak trochę czasu nim tak właściwie się spostrzegła iż... nie przedstawiła ni siebie, ni swego towarzysza.
-Aiya, to jest Alfred. Jest moim małym skarbem. aru. -Specjalnie położyła zwierzaczka na podłodze, aby mogło rozciągnąć się i zaprezentować w pełnej okazałości. Panda jak panda, mała, puszysta, czarno-biała. -A futerka... Alfie też jest niedźwiadkiem, aru. I-I z reguły jest bardzo... przyjazny! Mamy w domu jeszcze dwa tygryski i czasem wpada siostra z psem... O-Oraz bra...siostra ze słonikiem, aru. Mamy też konie, bardzo kocham jeździć konno! Wygrałam nawet parę zawodów, aru! Wiesz, ja zawsze stroje konie, jak za dawnych lat. Wtedy pasują do strojów, aru. Nie chodzi ani o wygodę, ani o żadne wyścigi.. Z-Znaczy owszem, rywalizacja jest fajna, ale uwierz mi, konno uczyłam się jeździć od samego mistrza, aru! Były wtedy piękne stroje, zresztą mundury zwłaszcza mongolskie są takie... P-Piękne.... -I się zaczęło.. Słowotok, zmienianie tematu co dwie sekundy, wtrącenia, gadanina, monolog, widać, że Yan się wkręciła. -...potem je przejęto. Ostatnio miałam znajomą, taka zwykła, zwykła, znam dużo ludzi, bo w sumie lubię z nimi spędzać czas, w końcu to na ich pracy i poświeceniu jestem Bogiem, prawda, aru? A-Ale Ci nie przeszkadza, shi de? Znaczy owszem, ja szanuję, że inni uznają inaczej, ale nie przeczę też faktowi, że jestem Bogiem... -Zerknęła na własne ciało -...no może w tej postaci Boginią, aru.. Właściwie to całkiem dziwna sytuacja... Choć zawsze mnie chowali na dziewczynkę, aru. Raz jak przyszli komuniści to mi ścięli włosy. W sumie tez było mi ładnie, jednak wolę nosić długie włosy.... Jak myślisz, lepiej mi w rozpuszczonych czy związanych, aru? Nie wiem czemu ciągle tak wiąże, sobie głupia wmówiłam, że rozpuszczone to takie dla... dla.... dla kogoś ważnego, aru. Wiesz, że moje włosy pachną jaśminem? I t-to t-tak... naturalnie, aru! Czasami nawet wsuwam kwiaty we włosy, podpatrzyłam to u siostry, jest bardzo śliczna.. Wszystkie moje siostry i moi bracia mogą chwalić się uroda, aru... No i oczywiście ja! -Ach ta chińska skromność... -W-Wiesz, najbardziej lubię jak nazywają mnie perełką. Perły pochodzą z Chin. Kiedyś koronę robiło sie całą z pereł, aru. Większość moich strojów też je zawiera. Obecnie królowa Angielska nosi perły w koronie, aru. U-Uhum, t-to n-nawet c-całkiem... miłe, aru.. -Nie wiedzieć czemu na dosłownie chwilę spuściła głowę i delikatnie się zarumieniła -A-A... A-Ale nie ważne, aru! Mówiłaś coś wcześniej o swojej siostrze, kto to był? Wiesz, ja mam dość liczną rodzinę, aru... I kuzynostwo... I kuzynostwo kuzynostwa, aru.. Ale Azja jest duża, tak? Z-Zresztą wiesz, że jesteśmy spokrewnieni z większością rodzin, aru!? Moja ukochana siostrzyczka ma baaardzo bliskie powiązania z Brytyjczykami. śmieję się, że to moja i Anglii córeczka, taka urocza, aru..! A druga siostra jest spokrewniona z... latyno-romano.... któryś południowi z Europy, aru.... No i kuzynostwo, które jest Turkami i ma powiązania z Kaukazem...czy jakoś tak, aru. Wiele się wywodzi od Azji... -Nie dość, że miesza, to jeszcze dotąd się nie przedstawiła, a już zdołała rodowód połowy rodziny opowiedzieć -Moja kuzynka... -Na chwilę przerwała wyszukując wzrokiem Turczynki, którą następnie wskazała palcem -...właściwie to kuzynka moich kuzynów, ale traktuję jakby była z rodziny, aru. No i oczywiście siostrzyczka. -Tu wskazała na Koreę -Prawda, że jest śliczna, aru? Szkoda, że nie chce ubierać się w to, co jej wybiorę. Ale ja ją znam, jestem jej opiekunką i ostoją, aru...
Skończyła. Cudem. Cudem i delikatnym uśmiechem. Jak zacznie raz rozmawiać, to nie wiadomo kiedy skończy. Najwyraźniej nawet panda już się przyzwyczaiła do słowotoków właścicielki, gdyż przez cały monolog spacerowała dookoła Kanady wąchając czy oglądając ją.
-O-Oh.. N-Nie przedstawiłam się, aru! -Brawo Chiny! WRESZCIE SIĘ ZORIENTOWAŁAŚ!
Jednak stosunkowo 'szybki' zapłon ów uroczego stworzenia najwyraźniej wcale jej nie przeszkadzał. Delikatnie się skłoniła nieświadomie podnosząc i tak już zbyt kusą sukienkę do góry, po czym przybrała kilka ze swoim póz wdzięcząc się przy tym, jakby aktualnie znajdowała się na pompatycznym dyplomatycznym spotkaniu, a nie zwykłym przyjacielskim poczęstunku powitalnym.
-Nazywam się Chunyan Wang. Miło mi poznać, aru!

(Chińcia robi wszystko aby tylko nie pracować. Dlatego pisze długie posty. Wybaczcie ♥)

Zobacz profil autora

28 Re: Sala główna on Wto Maj 27, 2014 2:25 pm

Widząc ostatni utworzony tu post, świecący różowością czcionki stłoczonej w monstrualnych rozmiarów zbiorze rzędów, łypiący z wyższością na puste, w bieli skąpane ze strachu przed kolosem okno nowego postu, userka również zbladła, stając się podobna z barwy do mleka. Była bowiem już wcześniej nienaturalnie blada, a cechę tą odziedziczyła w spadku po bladej twarzy - ojcu. Nie kochało jej słońce, nie kochał jej także post Chinci, a w każdym razie nie wyglądał zbyt przyjaźnie.
Użyszkodniczka wzięła się jednak w garść i uderzyła pięścią w blat biurka (boleśnie trafiając weń akurat kością grochową), pokrzepiając się stwierdzeniem, że przecież małe jest piękne.
Zatem im post krótszy, tym lepszy? Nie brzmiało to, mimo wszelkich porzekadeł świadczących o wyższości małości nad wielkością, nazbyt dobrze. Tu pojawiał się problem - darować sobie bełkot pozbawiony sensu i wstawić cztery linijki tekstu, czy może lać wodę, aż kran odpadnie? Koniec końców userka zdecydowała się zdać na zdrowy rozsądek i napisać to, co zasugeruje jej wena.


Damas y caballeros, amigos, wszelakie istnienia zebrane w tym temacie: Macie zaszczyt być obecni przy pierwszym fabularnym poście zapisanym na tym forum z konta Meksyku. Jest to wydarzenie tak spektakularne, że aż nikt nie przeczyta tego postu. Zwłaszcza jeśli będzie on miał rozmiary postu powyżej. Obyło się bez tandetnego, wypalającego oczy blasku chwały. Dzwony nie obwieściły przybycia dawno wyczekiwanej osobistości zza oceanu, nie zapalono kadzideł w świątyniach, a bogowie nie poruszyli się niespokojnie na swoich podniebnych piedestałach, zbudzeni powstałym przez dodatkową duszę na pokładzie tematu podniosłym szmerem przebiegającym cichcem przez salę.
Zamiast tego Holguín po prostu do sali wszedł. Ot, przekroczył próg tematu (gdyby tylko jeszcze był świadom tego, że ktoś siedzący przed monitorem bezczelnie steruje jego czynami, słowami i myślami!) i szybko skatalogował wszystko, co się tu znajdowało, wodząc spojrzeniem po tym, co znajdowało się w zasięgu wzroku. Ładnie było, więc postanowił zostać. Stanąwszy na moment w miejscu, by zlustrować nieznany teren, teraz śmielej wszedł pomiędzy zebranych, tak by być gdziekolwiek, byle nie pod ścianą. I co? Zapewne spodziewacie się czegoś spektakularnego. Być może gdzieś tuż za nim do sali wślizgnęli się jegomoście o nieprzyjemnych dla oka twarzach, skrywających za szklanymi perłami tygrysich oczu tożsamość przemytników i członków kartelu narkotykowego? Nie? A może w chwili nieuwagi gości przez parkiet chyłkiem przekicała torba wypełniona nielegalnymi imigrantami, kierując się ku USA? Też nie? Szkieletory przygrywające na gitarach, kobiety ze śmiercią wymalowaną na twarzy (och, dosłownie)? Kapłani w płaszczach z ludzkich skór i podążający za nimi tłum jeńców przeznaczonych jako ofiara dla wiecznie nienasyconych azteckich bóstw? Nic, naprawdę? Ludzie, to co to w ogóle za wejście?
Ach, no tak. Bez wielkiej pompy, zupełnie zapomniałam. Wszak Meksyk to nie USA, mimo że jedno i drugie Ameryka. Wbrew wszelakim pozorom Eduardo w centrum uwagi nie chciał być, w każdym razie nie w tak obcym towarzystwie, które - o czym był przekonany - źle może odebrać jego przyjazne nastawienie (niemiłe przeświadczenia związane z uroczystym przyjęciem Hiszpan przez Azteków). Wolał czekać grzecznie, aż ktoś podejdzie pierwszy i zagada. Czy nie wyglądał nazbyt niecodziennie dla innych, tak nieśmiałych jego zdaniem towarzyszy tematu?
Jak prezentował się Meksyk? Cóż, nie stracił swego uroku nawet po niespodziewanej przemianie, tak jak nie utracił optymistycznego nastawienia do wszystkiego (blefuje, to tylko nadmierny entuzjazm wywołany narkotykami). Włosy, choć zdecydowanie krótsze (na szczęście zaradny Miguś szybko pocieszył się myślą, że teraz przynajmniej nie będą tak ograniczały pola widzenia, gdy zawieje wiatr. No i nie musi ich z uporem maniaka czesać co godzinę), były jak zawsze zadbane i ładnie uczesane. Pod szyją miał zawiązaną czerwoną chustę (wypraną; Ame mu ją wcześniej obśliniła), odziany był w swoje niby wyjściowe, niby nie ubranie, którego, na litość Huehuekoyotla, opisywać nie będę, bo możecie łypnąć na prawo i obejrzeć sobie dokładnie to wdzianko. Krótko podsumowując: Ale Meksyk!
I tak to nasza personifikacja zajęła (czy też może zajął) miejsce wśród tłumu, choć tak czy inaczej nieco na uboczu, nie chcąc nikomu wchodzić w paradę, a samemu przyjrzeć się reszcie. Wszak większość czasu spędzał na emigrowaniu do USA na sjeście na wyrywaniu serc jeńcom na jeżdżeniu autem po tequilę do sklepu naprzeciw domu u siebie, zajęty ważnymi sprawami. Ale skoro już znalazł się tutaj, czemu by nie skorzystać z okazji i nie poznać innych? Nie był aż takim ignorantem jak Ame, ale jednak był i mimo że coś słyszał o jakiejś Ukrainie, to wciąż nie wie, czemu oni tam za morzem tak się zabijają o jakiś krem.
Gdyby tylko muzyka była bliższa jemu sercu, porwałby pierwszą lepszą pannę do tańca. No ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

Kuźwa, userka też nie może mieć wszystkiego, bo post Chinci nadal dłuższy.

Zobacz profil autora http://www.wheatpodlaska.deviantart.com

29 Re: Sala główna on Wto Maj 27, 2014 9:19 pm

Młode dziewczę przyglądało się lśniącej perle wschodu, która krążyła w okół niej niczym Wenus w okół Słońca. Czuła powietrze, które wirowało wraz z młodą, piękną damą, gdy otaczała ją ze wszystkich stron swą wspaniałością, oświetlając ją blaskiem złota. Pośród wiatru nadzwyczajnej aktywności delikatnego, zwiewnego piękna, jej własne włosy zaczęły nieco unosić się, falować, przyciągane poprzez powietrze i elektrostatykę do pięknej damy. Blask jasnych włosów złączył się ze złotem, jak promienie Słońca z orbitą Wenus. Słowa wirowały jej w głowie, tworząc dysharmonijną mozaikę chaosu, w którego wnętrzu znajdowała się cząstka harmonii. Starała się odnaleźć sens w bezsensie, harmonię w chaosie, regułę w paradoksie. Jednak umiała ujrzeć jedyne wszechobecne, wielkie piękno delikatnego głosu damy. Przyswajała z trudem informacje, które wypełniały jej całą świadomość, zamykając ją wewnątrz świata wypełnionego blaskiem złota i zapachem jaśminu. Dopiero, gdy monolog perłowej panny się zakończył, była w stanie odczytać bodźce rzeczywistości i zauważyć jak jej niedźwiedziczka podeszła to pana pandy.
- Masz bardzo piękne imię. Tak naprawdę wszystko masz piękne... - zarumieniła się intensywnie, a jej pani miś przytuliła pana pandę.
- Podoba mi się, zabieramy go - powiedziało nagle białe stworzenie o czterech łapkach. Ach, teraz chyba trzeba będzie się tłumaczyć z wychowania misia i wytłumaczyć misiowi, że jest niewychowany...

Zobacz profil autora http://hetalia-bad-trio.blogspot.com

30 Re: Sala główna on Czw Maj 29, 2014 12:24 am

Chiny

avatar
Admin
Słowa Kanady zabrzmiały w jej uszach niczym słodki śpiew słowika. Była piękna? Owszem, wiedziała o tym, już od dziecka dorastała w przekonaniu, że uroda jest czymś co zawsze się z nią łączyło, jednak słuchanie takich słów z ust innych zawsze było przyjemne. Zwłaszcza, że owa słodka niewinna dziewczyna wyglądała na szczerą osobę.
Na jej policzkach od razu pojawiły się lekkie rumieńce, co wyglądało trochę śmiesznie, zważywszy, iż jej skóra przybierała odcień żółci, zaś policzki miała pucołowate, niczym u chomika. Ot, Azjatycka uroda w połączeniu z naturalnymi, ludzkimi emocjami. Niby mała bogini, która zstąpiła z nieba, a jednak takowe okazuje.
-Xie xie! -Delikatnie się jej skłoniła w ramach podziękowania. Wstążki dopięte do jej ubrania zawirowały w powietrzu, zaś wszelkie złote ozdoby zaświeciły nabierając blasku od padającego na nie pod innym kontem światła -Staram się być piękna, aby ludzie się ze mnie cieszyli, aru. Uważam, że takie osoby powinni jak najczęściej się pokazywać. -Skoro już się zdołała ukłonić i podziękować za komplement, a nadeszła pora rozmowy o urodzie i pokazywaniu się, to od razu delikatnymi ruchami obróciła się aby pokazać się rozmówczyni w całej swej okazałości. Widać było, że lata noszenia strojnych, długich i zdobionych strojów oraz praktyka i ćwiczenia wyszkoliły ją w subtelnych ruchach.
...Niestety wielką szkodą było, że ktoś taki, niby uroczy, niby wyszkolony jak się poruszać, jak wyglądać i jak żyć według dworskiej etykiety, nie reprezentował tego stylu cały czas. Aż żal, że tak naprawdę pod wieloma słodkimi i miłymi słowami krył się ten wrodzony narcyzm i samouwielbienie, a dziewczę podświadomie gdzieś ukrywało drugą naturę. Zresztą trzeba też przyznać, że nie każdy lubował się w takich klimatach jakie sobą reprezentowała. Jeden w końcu lubi dworskie zadzieranie noska, drugi woli szczerych i otwartych chłopów po pas w błocie.
-Wiesz.. Sądzę, że też jesteś bardzo ładna, aru. Prosta, ale ładna. Masz śliczne włosy i oczy Madchi. -Spamiętała jakkolwiek imię dziewczyny, które już raz padło, jednak specjalnie je przerobiła na własny skrót, bardziej pasujący pod jej akcent, język i sposób wypowiadania. -Nie przeszkadza Ci, iż tak Cię będę nazywać, aru?
Zauważyła też niedźwiadka i jego poczynania względem swojego podopiecznego. Panda nie wyglądała na niezadowoloną, łapką bądź nosem dotykała swojego pobratymca i choć była mniejsza oraz nie potrafiła władać ludzkim językiem to całkiem dobrze radziła sobie z sytuacją.
-Aiya, ale Alfreda nie można zabrać, aru...


_________________


Zobacz profil autora

31 Re: Sala główna on Czw Maj 29, 2014 1:58 pm

Gość


Gość
Ta metoda zawsze na niego działa! Aynur uśmiechnęła się delikatnie na głaskanie - uwielbiała to i usiadła przy nim
- Teşekkür ederim Ukrayna. Robiłam ją bardzo długo, że aż zapomniałam w którym kierunku znajduje się Mekka! A wiesz żem bardzo pamiętliwa i mam dobrą pamięć. A twoje latanie z z szabelką na mnie nie było wtedy miłe. Wiesz jak mi było smutno wtedy! Myślałam, że mnie jednak nikt nie lubi - popatrzyła na niego jak smutne dzieciątko, jednak na wspomnienie o masce, spuściła smutno główkę i popatrzyła na resztę osób
- Za dużo tu ludzi... Wstydzę się


~~
Krótki post... Za krótki
Gratuluję Ukraynie przywitania się ze ścianą

32 Re: Sala główna on Czw Maj 29, 2014 11:29 pm

- Jest pani naprawdę bardzo śliczna i również wymyśla pani urocze słowa - uśmiechnęła się delikatnie, po czym uklęknęła przy niedźwiadkach. - Kumciu, nie stresuj pana. nie wolno zabierać obcych do domciu. Ten pan ma swoją piękną panią i na pewno jest z nią szczęśliwy. Ale możecie się zaprzyjaźnić - pogłaskała oba misie i uśmiechnęła się uroczo.
Po jej słowach Kumarie zaczęła delikatnie podrygiwać, przeskakując z łapki na łapkę, zapraszając pana Pandę do wspólnego, misiowego tańca.
- Panie czarno-biały, ma pan strasznie błyszczącą panią - powiedziała niedźwiadka i pociagnęła misia, tańcząc z nim.

Zobacz profil autora http://hetalia-bad-trio.blogspot.com

33 Re: Sala główna on Pią Maj 30, 2014 11:03 am

Gość


Gość
Przewrócił oczami, widząc jej zadowolenie. Małe to takie i jeszcze wie co zrobić by i tak miękki Ukrainiec był bardziej miękki.
- Widzę więc, że chyba znalazłaś idealne zajęcie dla siebie. Może nauczysz się szyć? Wtedy będziesz mogła od podstaw zrobić sobie niepowtarzalne ubrania. - usiadł sobie i westchnął. - Oj, no przecież wiesz, że nie robiłem tego specjalnie. - pociągnął ją za policzek. - No i ty też święta przecież nie byłaś. - zaśmiał się. Kiedy dziewczyna powiedziała, że się wstydzi postanowił zmusić ją do zdjęcia maski. Czemu? Bo może. - Jak to? Dzielne Imperium Osmańskie niczego i nikogo się nie wstydziło! Czy ja aby na pewno rozmawiam z odpowiednią Ayunur? - miał nadzieję, że nadepnie to jej na ego, a jak nie, to będzie musiał wpaść na coś innego lub wziąć ją z zaskoczenia.

34 Re: Sala główna on Pią Maj 30, 2014 12:27 pm

Chiny

avatar
Admin
-Urocze słowa, aru..? -Zerknęła za Kanadą, która akurat kucnęła przy zwierzątkach -N-Nie, to zwykłe zdrobnienie od Twojego imienia Madchi..
Zresztą tak było jej łatwiej się wypowiadać niż całym słowem Madeline. Była bardziej przyzwyczajona do krótkich, łatwych do wypowiedzenia imion. Zresztą na tym też opierał się cały ogólny styl jej mówienia - jakby dzielenie słów na sylaby, długie zdania ale tworzone z takich własnie zlepek sylab.
-Oh.. I możesz mi mówić po prostu Yan, aru.. N-Nie jestem żadną 'panią'. -Panną też nie.
Niedźwiadek zrozumiawszy, iż mowa o nim poruszał noskiem zerkając to na Kanadę, to na drugiego miśka. Pogłaskany delikatnie tknął jej rękę języczkiem po czym skupił uwagę na misiowym tańcu, samemu wpierw schylając się na przednich łapkach, tym samym wystawiając tylne części ciała do góry, co jego właścicielka skwitowała tylko wzrokiem pełnym politowania.
-Wiesz, nie można go zabierać, bo on jest bardzo, bardzo, bardzo rzadki, aru. Właściwie to takich jak on jest niewiele i trzeba się nimi szczególnie opiekować... -Skrzywiła się -Mam wrażenie, że on wie ile jest wart i jak bardzo jest ważny i czasem to wykorzystuje, aru.. -Do czego świat zmierza, żeby to byłe cesarstwo i mocarstwo światowe musiało usługiwać małej, rozpuszczonej jak wszyscy Azjaci pandzie!
Trochę jej dziwnie było tak stać, gdy praktycznie cała 'miśkowa impreza' działa się u jej stóp. Ale nie, nie schyli się. Nie w tej sukience...
-Wiesz, jak mnie nazywaj Yan, tak do niego mów Alfie, aru. To jeszcze dziecko i on lub.. -Zamrugała kilka razy urywając zdanie, jakby coś do niej dotarło -...błyszczącą panią...?!


_________________


Zobacz profil autora

35 Re: Sala główna on Pią Maj 30, 2014 10:58 pm

Przyglądała się pięknej damie, jak i przyjaźnie do siebie nawzajem nastawionych niedźwiadków. Uśmiechnęła się delikatnie, czując ciepło w sercu, obserwując tak piękne obrazy. Czy to właśnie było szczęście? To uczucie delikatnej radości, uniesienia, gdy patrzy się na to, co dzieje się w danej chwili? Czy właśnie stworzyła piękne wspomnienia z tymi przeuroczymi istotami.
- Masz wspaniałą wyobraźnię, skoro zdrabniasz moje imię w tak wyjątkowy sposób, panienko Yan - uśmiechnęła się delikatnie. - A to jest Alfi? - pogłaskała malca, jak i również swojego niedźwiadka, by było sprawiedliwie.
Po chwili usłyszała nieco zadziwiające słowa Kumarie i reakcję Yan na nie. Speszyła się nieco.
- Zapewne ma na myśli to, że olśniewasz ludzi swym blaskiem - zarumieniła się delikatnie. - Miło by było zaprzyjaźnić się we czwórkę, prawda? - zapytała, patrząc w oczy Yan, jednak wciąż pilnując, żeby niedźwiadki się nie przewróciły.

Zobacz profil autora http://hetalia-bad-trio.blogspot.com

36 Re: Sala główna on Sob Maj 31, 2014 6:32 pm

Chiny

avatar
Admin
I w tym momencie w głowie Yan urodził się mały problem. Madchi zwróciła uwagę na wyobraźnię i jej bogactwo. Ale przecież to zdrobnienie powstało tylko dlatego, iż taki sposób mówienia i charakterystyczny akcent naszej azjatyckiej księżniczki. A sama wyobraźnia Yan? Można powiedzieć, że smoki, że jednorożce, że tysiąca fantastycznych, mitycznych i pięknych stworzeń, że przecież jej umysł jest jednym z nielicznych pozwalających ujrzeć zwidy Anglii magiczne stworzenia ale z drugiej strony.. dla niej one są prawdziwe. No i trzeba pamiętać, że pod tą skorupą delikatnej, wrażliwej i uroczej dziewczyny kryje się wcielone zło pod postacią drugiego alter ego. A przecież u komunistów posiadanie wyobraźni to najgorsza rzecz na świecie. No chyba, że ową wyobraźnię wykorzystuje się do czczenia tego, co słuszne.
-Jeśli uważasz, że mam bujną wyobraźnię, to miło mi, aru.. -Wymijająca odpowiedź. Ani się nie przyzna, ani nie zaprzeczy. -Ważne, że nam obu się podoba owe zdrobnienie, prawda, aru? Madchi.. Brzmi strasznie strasznie słodziutko..!
Zrobiła minkę jakby nadymała policzki i delikatnie się uśmiechała w takim dziecięcym wyrazie twarzy. Tylko w jej głowie wciąż roiły się myśli odnośnie konfliktu wyobraźni i rzeczywistości.
-Shenme..? A, Alfie, tak, tak, aru.. panda.
Przeniosła wzrok na zwierzaka, który już nie wiedział czym ma się zajmować. Niedźwiadkiem, Kanadą czy wszystkim innym co się dzieje wokół. Ostatecznie jednak pozostał przy bliższym mu gatunku, a Yan mogła wrocić wzrokiem do rozmówczyni.
-Oh.. Lubię tak wyglądać, aru. To cześć mojej kultury i... uważam, że pasuje pod moją urodę. -Na jej twarzy pojawił się uśmieszek. Ah jak ona rzadko uśmiechała się tak naprawdę, naprawdę szczerze. A gdy tylko to robiła, to w naprawdę piękny i przyciągający wzrok sposób. -I myślę, że możemy się zaprzyjaźnić, aru. -Chińczycy pod tym względem są bardzo szybcy i niewiele im potrzeba. -Jesteś miła i urocza. No i obie mamy niedźwiadki, aru! Powiedz tylko.... że lubisz pić herbatę i masz mnie!


_________________


Zobacz profil autora

37 Re: Sala główna on Pon Cze 02, 2014 1:04 am

- Jest pani taka słodka! Zupełnie jak herbata - uśmiechnęła się, rozumiejąc, że nawiązaniem do tego wspaniałego napoju sprawi, że kobieta będzie szczęśliwsza. - Może pójdziemy gdzieś usiąść, żeby tak nie stać w przejściu? Jeszcze ktoś nasze misiowate podepcze i będzie kłopot - powiedziała z troską, martwiąc się zarówno o zwierzątka jak i o uroczą damę, która na pewno bardzo by płakała, gdyby tak rzadkiemu zwierzątku, jak jej miś, stała się krzywda. Ona sama też by na pewno bardzo przeżywała każde cierpienie swojego białego maleństwa.

Zobacz profil autora http://hetalia-bad-trio.blogspot.com

38 Re: Sala główna on Pon Cze 02, 2014 7:41 pm

Chiny

avatar
Admin
Słodka jak herbata.. Porównanie całkiem ciekawe, przyznać trzeba. I najwyraźniej się Chince spodobało, gdyż zareagowała rozbawieniem.
-...urocze masz sformowania. -Poklepała ją zaraz po ramieniu, po czym schyliła się po swoją pandę zabierając ją od niedźwiadka -Nu, Alfie, pójdziemy coś zjeść skarbie, aru.
Chwilę zajęła się zwierzątkiem, które wierciło jej się w rękach. Ile ona miała cierpliwości do tego stworzenia. Chwilę potem jednak przeniosła wzrok na swoją rozmówczynię.
-Madchi? Zjesz coś z nami, aru?


_________________


Zobacz profil autora

39 Re: Sala główna on Sro Cze 04, 2014 1:26 am

Zarumieniła się delikatnie, również ujmując swoje zwierzątko w ramionach. Zaś rzeczone zwierzątko nie omieszkało uderzyć ją łapką w głowę.
- To byłoby bardzo miłe, móc zjeść z wami. Przy okazji nakarmię Kumcię, dobrze? Ona też może z nami zjeść, prawda? Postaram się pilnować, by była grzeczna - uśmiechnęła się delikatnie, a niedźwiadek ugryzł ją w policzek.

Zobacz profil autora http://hetalia-bad-trio.blogspot.com

40 Re: Sala główna on Sro Cze 04, 2014 1:23 pm

Gość


Gość
Popatrzyła na swoją sukienkę, a potem na niego
- Tylko ja podczas tego wszywania, miałam całe palce we krwi, bo miałam kłopoty z tym czymś co zowią igłą. A na samym początku przecież powiedziałeś, że sukienka ci się nie podoba - oczka takie łagodne i takie biedniutkie. Oj kocha mieć władzę. Jednak jak ją pociągnął za policzki to się roześmiała - Nie specjalnie? A kto mi İstanbul palił? I komu w głowie były wódka, zabawa i mordowanie moich i Tatara żołnierzy?
Jednak kolejne jego słowa nadepnęły jej na ego i to mocno
- Osmanlı İmparatorluğu zawsze miało na sobie maskę na twarzy. Nie zauważyłeś może tego? - wredniasty uśmieszek

41 Re: Sala główna on Sro Cze 04, 2014 6:18 pm

Gość


Gość
Anneliese weszła do środka hotelu. Rzuciła wzrok na całe pomieszczenie, na innych ludzi.
Więc nie tylko mnie to dotknęło... - Pomyślała. Miała na sobie czarno - fioletową sukienkę mniej więcej sięgającą do kolan, owiniętą w pasie purpurową wstążką. Na to również czarne bolerko z kołnierzem, a do niego wpięta kwiatowa spinka. Na nogach zaś zauważyć można było średniej długości buty podobne kolorystycznie do reszty ubioru. Długie, lekko kręcone brązowe włosy spoczywały na jej klatce piersiowej, dodając jeszcze większego uroku. Uważała, że ubrała się dość skromnie, ponieważ tylko to znalazła w szafie. Może to było jakieś stare ubranie Węgier? Sama tego nie wiedziała.
Nie witała się z nikim. Pierwszą rzeczą którą zrobiła to zajęcie miejsca przy barku i zamówienie lekkiego drinka. Gdy dostała napój usiadła wygodnie na krzesełku i zaczęła degustację.
Widziała wiele krajów, jednak ani jednego, którego znała dość dobrze. Ale Austria jak to Austria, nie dawała sobie po tego poznać, Ogólnie jakoś specjalnie się tym nie przejmowała. Siedziała dalej.

42 Re: Sala główna on Sro Cze 04, 2014 7:04 pm

Gibiąc się, weszła do pięknie urządzonego pomieszczenia. O matko, ile się ludzi zlazło - pomyślała po czym poprawiła swą postawę. Na prawdę nie sądziła, że tyle ludzi się zainteresuje tą małą "imprezą". Westchnęła, oraz próbując nie spaść podeszła do najbliższego siedzenia i skorzystała z tego co proponowało. "Usiądź na mnie" i takie słodkie oczka...
HK, co ty ćpałaś.
Tylko czemuż nasza kochana Leona się gibała? Szpilki 15 cm proszę państwa. Innych nie znalazła. Wygrzebała jakieś z nic nie mieszczącej szafy Chińci. Okazało się, że akurat na te natrafiła. Pomyślała "Yolo" i je założyła. Jak już przy tym jesteśmy, może opiszę jej wygląd? Ciemno bordowe cheongsan to podstawa. Wzorki w żółte gwiazdy oraz jasne kwiaty obowiązkowo. Włosy ozdabiała przywiązana nieodłączona chustka która nigdy nie spada. Na twarzy miała lekki, ciemny makijaż.
Zamówiła drinka oraz spojrzała się w stronę Chin. Czy ona ją widzi? Nie wiadomo. Kiedy dostała swoje zamówienie, zamiast skosztować zaczęła bawić się słomką dodaną do napoju. Nie chciała zwracać na siebie uwagi tak stalkując matkę, więc postanowiła się odezwać do najbliższej osoby.
Tą "osobą" okazała się Pani Fioletowa. Te oczy... Pieprzyk... Loczek... Na pewno tą osobę HK kojarzy.
- Witająca. - odezwała się po krótkim czasie do znajomej-nieznajomej. - Smacznego...?
Wyciągnęła telefon komórkowy oraz zrobiła zdjęcie napoju. "Takie tam po zmianie płci".

Zobacz profil autora

43 Re: Sala główna on Sro Cze 04, 2014 7:19 pm

Gość


Gość
Austria spojrzała na kraj. Twarz wydawała jej się znajoma, jednak nie przychodziło jej do głowy, kim była dziewczyna.
- Witam, i dziękuję. Jesteś krajem azjatyckim, prawda? - Odstawiła naczynie i zaczęła rozmowę.
Dopiero po fakcie zdała sobie sprawę, jak oczywiste pytanie zadała, ale pomimo tego na jej twarzy nadal widać było obojętność.
Przyglądała się ubiorowi *znanej* osoby. Wydawał jej się lekko egzotyczny, wzbudzając zainteresowanie i ciekawość. Później znowu piła napój.

//Posty krótkie takie wspaniałe.

44 Re: Sala główna on Sro Cze 04, 2014 7:30 pm

- Dziękująca się za wzięcie mnie za kraj - telefon położyła na blacie, a rękę położyła na swym drinku. - Jestem Hong Kong. Specjalny Region Chińskiej Republiki Ludowej Hong Kong. - tutaj zastanowiła się troszkę. Ojć, chyba za dużo powiedziała. - A pani będąca...? Europa, o ile się nie mylę. Ale która... - spojrzała na Anneliese. - Przepraszająca...
Wzięła się do degustacji napoju oraz popatrzyła ukradkiem na Europejkę. Była naprawdę ładna. Szczególnie w tym ubraniu wyglądała aż zniewalająco.

// ależ wiem

Zobacz profil autora

45 Re: Sala główna on Sro Cze 04, 2014 7:58 pm

Gość


Gość
Małomówna dama powoli zagłębiała się w rozmowie.
Tak, Europa. Jestem Republika Austrii. Miło mi poznać. - Znów odstawiła szklankę, jednak tym razem już pustą. Poprawiła ułożenie włosów, po czym położyła ręce na zimnym blacie.
Myślała nad zaczęciem jakiegoś tematu nadającego się do rozmowy, jednak nie wiele jej do głowy przychodziło. Zazwyczaj to inne kraje ją zaczepiały, więc nie była przyzwyczajona. Ale wzrok miała nadal wlepiony w ubiór Azjatki. Te jaskrawe kolory aż same przyciągały oczy.
Kobieta po chwili ocknęła się. Siedziała cicho, bo w końcu nie wiedziała o co zapytać. Grymas na jej twarzy widać było coraz bardziej.

46 Re: Sala główna on Sro Cze 04, 2014 9:16 pm

Wait. Austria? Aaaa~ TA Austria! Już wszystko wiadome.
- Racja. Austria. - dopiła resztkę drinka. - Mi również miło.
Poprawiła sukienkę, która tymczasem zdążyła się lekko podwinąć. Ukradkiem spoglądała na resztę zgromadzonych. Kilku poznała, kilku jeszcze nie. To zajmie pewnie sporo czasu.
HK z pozoru jest samotnikiem. jednak lubi towarzystwo! Czemu ciągle znosi Chińcię i innych Azjatów? Gdyby chciała, powiedziała im "fuk ju" i poszła w dziką dal. Dziką jak... jak... jak Seszele.
Ale jest cholernie towarzyska! Jednak kontakty z ludźmi pozostawiają wile do życzenia...
Sama nie wiedziała co powiedzieć, więc rozejrzała się jeszcze raz. Może zagadać do Chińci? Nie, ona chyba jest zajęta.
- Jak tam sprawy dziejące się w Europie? - najbardziej randomowe pytanie - POLITYKA.

Zobacz profil autora

47 Re: Sala główna on Sro Cze 04, 2014 9:38 pm

Chiny

avatar
Admin
Nie zauważyła siostry. Jeszcze. Głównie na szczęście Xiao, gdyż za pewne by ją zamęczyła. Albo co gorsza wysłała do Północy. Niech się integrują, podobno są spokrewnione, nie?
Na razie jedynie zwracała uwagę na swoją rozmówczynię, próbując jednocześnie utrzymać na rękach swoją pandę. Alfred wyjątkowo się musiał rozchasać poprzednim tańcem.
-Nie ma problemu, możecie z nami zjeść, aru.
Skinęła jej głową. Trochę ją dziwiło zachowanie niedźwiadki, ale uznała, że to po prostu brak odpowiedniego wychowania i skwitowała tylko cichym westchnięciem. Trochę jej się żal zrobiło Madchi, wydawała się taka delikatna i zbyt krucha na takie rzeczy.
Nie czekając ani chwili dłużej ruszyła w stronę wolnego miejsca. Miała nadzieje, że Kanada się nie zgubi po drodze. Zresztą jakby można było się zgubić w tak niewielkim pomieszczeniu?
Usiadła przy jednym ze stolików. Swojego niedźwiadka wdzięcznie usadowiła sobie na kolanach i następnie poprawiła wszelkie ozdóbki własnego ubrania. Czekawszy aż jej towarzyszka dołączy i usiądzie obok zaczęła rozglądać się po sali. Ach, ile tu było osób~ Nawet na kilku dłużej swój wzrok zatrzymała, a co!
W ciągu tych krótkich chwil zauważyła też Xiao. Sama nie wiedziała czy ma się się przywitać, zwrócić na siebie uwagę czy co. Cóż. Plus taki, że siostra wygląda jak kobieta, choć tą postawę spowodowaną butami zauważyła i nawet na jej widok cicho się zaśmiała. Minus taki, że jeszcze może Hongie ją dostrzec, objechać, że się Chińcia ubrała tak, że więcej pokazuje niż zakrywa... A nie, lepiej się nie wychylać. Jak Hongie ją zauważy, to się przywita. Zresztą mieszka z nią w JEDNYM POKOJU, może ją dręczyć całe noce (...bez skojarzeń). Teraz zajmie się Kanadą, w końcu to ona jest jej rozmówczynią.


_________________


Zobacz profil autora

48 Re: Sala główna on Czw Cze 05, 2014 7:17 am

Gość


Gość
Złapał jej dłonie w swoje ręce i spojrzał na nie.
- Kobieto...Wiesz, że istnieje coś takiego jak no nie wiem, naparstek? Albo chociażby klej do tkanin. Tak, klej do tkanin w two...Przykleiłabyś sobie palce nie? - z ciężkim westchnięciem puścił ją i przejechał sobie ręką po włosach. - Jesteś niemożliwa. - gdy dziewczyna z oburzeniem powiedziała mu o długowieczności swojej maski uśmiechnął się niemal tak wrednie jak ona. Bingo - A więc Osmansʹka Imperiya zawsze była wystraszona i zawstydzona? W sumie pasuje. To dlatego tak łatwo było mi wszystko robić. - zaśmiał się, nawet jeśli naciągnął pewne fakty miał to gdzieś. Chciał wymusić na niej zdjęcie tej cholernej maski, nie lubił jej.

49 Re: Sala główna on Czw Cze 05, 2014 11:47 am

Gość


Gość
Jedyne co wiem to jest to, że wszyscy zarabiamy coraz mniej. Okropna sprawa. Nie wiem jak inne kraje, ale ja w tym czasie odkładam swoje pieniądze, bo nie wiadomo co zdarzy się później. - Widać było, że temat nie był dla niej zbyt miły. Co ona o innych krajach mogła wiedzieć? Jedyne co to mogła opowiedzieć jej trochę o Monice.
Przepraszam na chwilę - Powiedziała do rozmówczyni i wyciągnęła telefon z czarnej torebki z srebrnymi nutami. Kolejna wiadomość od nieznanego numeru o treści "Gdzie się podziewasz? Jesteś krajem i masz odpowiedzialność za to co tu się dzieje!"
To było męczące. Jak ona mogła pokazać się w takim stanie? Może byłoby to możliwe, gdyby nie jej szef... Na pewno nie darowałby tego i wyciągnąłby konsekwencje. Włożyła komórkę do torby. W duszy była wściekła. Po co się wtedy upiła? Była krajem opanowanym oraz poważnym, a teraz? Zniszczyła swoją reputację i zamieniła się w osobę płci przeciwnej. Nawet zaczęła powoli myśleć jak kobieta. Zamówiła tego samego drinka. Może po nim się uspokoi.

50 Re: Sala główna on Pią Cze 06, 2014 11:14 am

Gość


Gość
Z załamywania się nad swoją kobiecością, wyrwał Janne głos dziwnie znajomy, a jednak nie do końca znany. Nadal leżąc na blacie baru, obróciła głowę w stronę siedzącej obok niej, elegancko ubranej dziewczyny, a może raczej kobiety. Przyszło jej na myśl, że mogłaby być Austriaczką. Co więcej, mogłaby być siostrą Rodericha. Saksonia nie chciała się jednak wtrącać do rozmowy, nie będąc pewną słuszności swoich podejrzeń. Na szczęście nie musiała długo czekać na ich potwierdzenie. Słysząc, jak się przedstawia, wyprostowała się (to jest usiadła po ludzku), szeroko uśmiechneła i delikatnie dotknęła jej ramienia.
- Austrio, miło mi cię znów widzieć, chociaż nie spodziewałe... łam - szybko się poprawiła - że stanie się to w tak niecodziennych okolicznościach.

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 5]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 » Inne » 

 » Sala główna

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach