You are not connected. Please login or register

Wierzba płacząca na skraju polany

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Wierzba płacząca na skraju polany on Sro Cze 11, 2014 4:04 pm

Niedaleko hotelu, na rozciągającej się na sporej części terenu polanie ukwieconej w wielu pięknych kolorach, rośnie wierzba. Stara, chyląca się ku ziemi pod ciężarem własnego wieku. Wiele widziała, zarówno dobrego jak i złego, i tak oto spoglądając opuszczoną z dawna dziuplą na kwiaty kwitnące przy jej korzeniach, nieustannie roni niewidzialne łzy, poruszona do głębi smutnymi wspomnieniami, jakie skrywa w sobie.
Czasem wierzba się uśmiecha. Nie widać tego, ale można niekiedy poczuć przyjemne uczucie szczęścia, gdy się do niej podejdzie.
Wierzba lubi, gdy na wykonanej z kawałka deski huśtawki, zawieszonej na jej najsolidniejszej gałęzi, bujają się ludzie. Bo najczęściej również oni są wtedy szczęśliwi. Łypie na nich oczodołem dziupli, a zielone warkocze szumią cicho na wietrze. Zapamiętuje takie dni, bo lubi wracać myślami do chwil, gdy nie jest zupełnie sama na tej, mimo że obsypanej kwiatami, pustej polanie.

Zobacz profil autora

2 Re: Wierzba płacząca na skraju polany on Sro Cze 11, 2014 4:19 pm

Nie oszukujmy się, nikt nie lubi pisać tego pierwszego postu, w którym pojawia się w temacie. Zazwyczaj zupełnie nie ma się na taki post pomysłu. I tym razem tak było. Userka, choć oficjalnie grammar nazi, nie umiała wykrzesać z siebie niczego kreatywnego.

Słowacja podeszła do wierzby z uśmiechem malującym się na piegowatym pyszczku. Jak zwykle bił od niej optymizm i cukierkowa aura, zdawać by się mogło, że tam, gdzie stawiała stopy, po chwili wyrastały kwiaty. Ale to było już złudzenie, ponieważ kwiaty były praktycznie wszędzie, a Słowasia mimo swego tajemniczego uroku istotą nadnaturalną nie była. Nucąc cichutko jakąś znaną tylko sobie melodię, delikatnie wzięła w łapki jeden z zielonych kosmyków korony, sięgających ku ziemi. Ucałowała drobny listek i podeszła do huśtawki. Usiadła na niej, uważając, by nie uszkodzić swojej sukienki. Zdradzę wam sekret - Słowacja o wiele lepiej czuła się w kobiecym ciele. Normalnie, jako Artem, była z jakiegoś powodu tragicznie zniewieściałym chłopakiem. Bardziej niż taki Feliks na przykład. Kompletnie hetero, ale zniewieściałym. W pełni mogła korzystać z własnego uroku, bez zagrożenia zostania zwyzywaną od gejów i pedałów z ulizaną grzywką. Odepchnęła się od ziemi - patrzcie na jej piękne glany! - i zaczęła się delikatnie bujać, spoglądając z uśmiechem na roztaczający się krajobraz.

Zobacz profil autora

3 Re: Wierzba płacząca na skraju polany on Sro Cze 11, 2014 5:11 pm

Gość


Gość
Janek był ewidentnie znudzony. A Jasiu to markotny Jasiu. Za mało się tu działo, nie mógł nawet nieco nabroić wieczorem, no bo gdzie? Postanowił się, więc gdzieś przejść. Takim o to sposobem, wraz ze swoją ukochaną gitarą zawieszoną przez ramię, zwędrował w okolicę wierzby. Gdy tak szedł, nieświadomie nucił cicho jakąś piosenkę.
W pewnym momencie wzrok chłopaczka spoczął na Słowację, chłopak momentalnie przestał nucić. Uroczę stworzonko... w glanach. No, ale czemu by nie zagadać, w końcu nudzi mu się, a rozmowa jest w końcu jakimś sposobem na zabicie nudy, nie? Poprawił pasek od gitary i podszedł do niej.
- Hej – przywitał się, obdarzając dziewczynę ładnym uśmiechem numer cztery.

4 Re: Wierzba płacząca na skraju polany on Sro Cze 11, 2014 5:21 pm

Bujała się tak, machając nóżkami, zagubiona gdzieś w swoim świecie. Wróciła to rzeczywistości dopiero, gdy chłopak do niej zagadał. Odwróciła głowę w jego stronę, a część długich, jasnych włosów zsunęła jej się na ramię. Uśmiechnęła się.
- Ahoj - odpowiedziała głosem Fluttershy, bo taki właśnie miała. Przestała machać nóżkami i czekała, aż huśtawka się zatrzyma. W międzyczasie wlepiała spojrzenie dwóch jaskrawozielonych ślepi w Łódeczkę, bez skrępowania przyglądając się mu uważnie. Co, miałaby się przedstawić? Pierwsza? Nie, była zbyt leniwa. Najpierw niech zrobi to chłopak, a potem dopiero ona raczy się również przedstawić.

Zobacz profil autora

5 Re: Wierzba płacząca na skraju polany on Sro Cze 11, 2014 6:32 pm

Gość


Gość
Sama słodycz... stwierdził w myślach Jasiu, cicho wzdychając w duszy. Ta osóbka przed nim była za urocza, a on przecież ma już swoją cudowną istotkę, więcej druga mu nie była potrzeba.
- Jestem Janek Cynek-Łukasiewicz, Łódź – wyciągnął w jej stronę dłoń by ją uściskać. - A kim jest ta urocza istotka przede mną i co robi w takim miejscu sama? - spytał uśmiechając przyjaźnię. Szarobłękitne oczy Janka, skryte nieco za kosmykami włosów, przyglądały się dokładnie dziewczynie. Jej spojrzenie mu nie przeszkadzało.

6 Re: Wierzba płacząca na skraju polany on Sro Cze 11, 2014 7:54 pm

Przeniosła wzrok na wyciągniętą ku niej łapce i zachichotała cichutko, przysłaniając przy tym pyszczek dłonią. Potem uścisnęła delikatnie rękę chłopaka, acz nie puściła jej, jeno trzymała dalej w swej aksamitnej, drobnej łapce. Bo w końcu kto zabroni takiej uroczej blondyneczce trzymania kogoś za kończynę, nieważne którą?
- Łódź? Łukasiewicz... Och, ty mieszkasz u Polski, prawda? - zapytała, przychylając lekko głowę. Tak, nazwisko bardzo dobrze jej znane, wszak rodzina. Rodzinę się pamięta, zwłaszcza jak miało się okazje wejść jej do domu tylnymi drzwiami. Czołgiem. I uprowadzić część terytorium. Nie wracajmy jednak do tego.
- A ja jestem Nádeja, Nádeja Radičová. I jestem Słowacją - odpowiedziała zaraz na drugie pytanie, puszczając jego dłoń i kiwając raz po raz główką, oddzielając od siebie poszczególne słowa. - Tu jest bardzo ładnie, dlatego przyszłam. Lubię kwiaty. Co prawda przywykłam raczej do górskich krajobrazów, ale ta huśtaweczka też mi odpowiada. - dodała, tym razem nieco płynniej i szybciej. Wszak na Słowacji to jeno góry i góry, i nic poza tym. Brakowało tylko, by na widok płaskiego terenu wyciągała telefon i z gracją Hong Kongu robiła zdjęcia i kręciła filmy.

Zobacz profil autora

7 Re: Wierzba płacząca na skraju polany on Sob Cze 14, 2014 1:06 pm

Gość


Gość
Zdziwił się nieco, gdy dziewczyna nie puściła jego dłoni od razu, a trzymała ją dalej. Chłopak musiał przyznać, że dziewczyna miała naprawdę delikatne ręce. Ponieważ okazja się zdarzyła, Janek lekko uniósł jej rączkę i delikatnie ucałował jej wierzch. Ah... To szarmanckie zachowanie. W końcu czemu by nie pokazać swoich dobrych stron? Może po to by pokazać, że Polacy też umieją się zachować.
- Tak, mieszkam u Felicji - przytaknął. Gdy puściła jego dłoń nie sprzeciwiał się. Za to poprawił włosy tak by za bardzo nie przysłaniały mu widoku. 
- Słowacja? Miło mi więc poznać kogoś z dalszej rodzinki - nawet jeśli między tobą, a Polską bywało różnie... dokończył w myślach. Janek mimo wszystko co nieco z historii znał. W końcu to ona tworzyła Łódź i Polskę czyli kreowała i jego. 
- Kwiaty są ładne, ale nie dla mnie. Wolę swoją gitarę - odparł chłopak rozglądając się po okolicy. - No i racja, całkiem przyjemnie tu - wziął głęboki oddech. W końcu tu powietrze było czystsze niż w mieście, a jak czystsze to i zdrowsze. Zamyślił się na chwilę.
- Można by namalować potem obraz na podstawie krajobrazu... - poprawił gitarę na ramieniu.

8 Re: Wierzba płacząca na skraju polany on Nie Cze 15, 2014 5:06 pm

Uśmiechnęła się raz jeszcze, gdy chłopak ucałował jej łapkę. Odepchnęła się lekko nogami od ziemi, zakołysała się na huśtawce.
- Mi też - odpowiedziała zaraz. Cieszyła się, gdy mogła poznać kogoś nowego. A zwłaszcza, gdy był to ktoś z nią spokrewniony. A najlepiej, gdy ten ktoś jest też ładny. A jak tak userka patrzyła na Janka, to stwierdzała, że jest on niczego sobie. A userka i Słow mają ten sam gust, o. -Lubię Polskę. Jest taką zabawną osobą...
Spojrzała na wierzbę, na której ramieniu zawieszona była huśtawka. Stare, ale silne drzewo. Natura jest tak niesamowitą rzeczą - z wiekiem stawało się coraz mocniejsze. Gdyby ludzie mogli się tacy stawać, wtedy byliby szczęśliwsi. Co prawda Słowacji trudno było postawić się w ich sytuacji, wszak ona miała wiecznie pozostać taka, jaka jest teraz, ale współczuła ludziom na tyle, na ile mogła zrozumieć ich słabość wobec napierającej na nich kostuchy - powoli tracili siły, aż w końcu poddawali się i upadali, przygnieceni ciężarem śmierci, by już nigdy nie wstać. Było to dla Słow przykre, bo niektórzy ludzie byli bardzo mili i bardzo przeżywała te ostatnie rozstania z nimi.
- Gitara? - powróciła wzrokiem ku Polakowi i zerknęła na pasek przewieszony przez jego ramię. Och, gitara, istotnie. - Muzyka jest piękna - powiedziała, spoglądając to na Jacka, to gdzieś w bok. Przez chwilkę się nad czymś zastanawiała. -Zagrałbyś coś? - zapytała w końcu, raz jeszcze odpychając się od ziemi i kołysząc lekko ponad zasłanym kwieciem zielonym dywanem.
- Umiesz malować? - Znów przechyliła lekko głowę. Lubiła rysować, bardzo lubiła. No i umiała, zatem mamy już wszystko, by stworzyć artystkę. Nie miała jednak dla kogo rysować, a to odbierało jej chęć do zrobienia czegokolwiek, ponieważ każdy jej obraz czy rysunek zawsze był prezentem dla kogoś. Ale czy można bez końca zasypywać pracami Czechy, Polskę i Bratysławę?

Zobacz profil autora

9 Re: Wierzba płacząca na skraju polany on Sro Cze 18, 2014 6:50 pm

Gość


Gość
Chłopak delikatnie oparł się o drzewo, przyglądając się dziewczynie. Osobiście łodzianin lubił się huśtać. W końcu kto tego nie lubił? Tm bardziej, że Janek miał w sobie duże dziecko. 
Sam łodzianin nie uważał się za jakieś bóstwo czy coś. W swoich oczach był przeciętny, nie wyróżniał się urodą jakoś z tłumu ludzi. Co najwyżej przewieszona gitara przez ramię to robiła. 
- Ano, Felicja jest bardzo wesołą osobą - chłopak uśmiechnął się lekko. Jasiu był bardzo przywiązany do Polki, jak mało do kogo. 
Chłopak osobiście nie lubił rozmyślać jakie to życie jest kruche. Często, gdy się do kogoś ze swojego miasta przywiązał, bolało go jak widział jak ta osoba starzeje, słabnie i umiera. Wolał o tym wszystkim nie myśleć i żyć chwilą. Uświadamiał sobie o kruchości życia, gdy coś dybało na jego istnienie. 
- Tak, gitarę - zdjął z ramienia instrument i pokazał go dziewczynie. Oczywiście była ona ozdobiona motywami z Łodzi. Jasiu przy każdej możliwej okazji pokazywał skąd pochodzi i jak kocha swoje miasto. - Ano muzyka jest piękna. Mogę zagrać, tylko co byś chciała? - spytał ją, uśmiechając się lekko zadowolony. Kochał on muzykę, a gra na gitarze sprawiała mu nie lada przyjemność no i znał dość dużo piosenek. 
- Umiem. Niektórzy twierdzą, że nawet bardzo dobrze, ale ja uważam, że przeciętnie. Widziałem o wiele lepsze pracę niż te moje - westchnął cicho. - Człowiek czasem zazdrości talentu innym patrząc na ich dzieła...   

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach