You are not connected. Please login or register

Co skrywa twój schowek?

Idź do strony : Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 2]

26 Re: Co skrywa twój schowek? on Pon Sty 26, 2015 11:45 am

Powerwolf "We Drink Your Blood" (OFFICIAL VIDEO)

Chciałam napisać koleżance nazwę piosenki ;o;'

Zobacz profil autora

27 Re: Co skrywa twój schowek? on Pon Lut 02, 2015 2:00 pm

Chiny

avatar
Admin
http://i25.tinypic.com/a2xcuv.jpg

Miss Chin, Yao Wang :v


_________________


Zobacz profil autora

28 Re: Co skrywa twój schowek? on Wto Lut 17, 2015 9:52 pm

Zobacz profil autora

29 Re: Co skrywa twój schowek? on Czw Kwi 16, 2015 1:33 am

Chiny

avatar
Admin


_________________


Zobacz profil autora

30 Re: Co skrywa twój schowek? on Czw Kwi 16, 2015 5:12 pm

te reklamy
Ponoć w playu tablet za 0 zł dajo

..Nie wnikam

Zobacz profil autora

31 Re: Co skrywa twój schowek? on Czw Kwi 16, 2015 10:13 pm

Chiny

avatar
Admin
https://youtu.be/v-7Fs9HJvs0

Gra o Trooooooooon XD


_________________


Zobacz profil autora

32 Re: Co skrywa twój schowek? on Pią Kwi 17, 2015 10:03 am

https://youtu.be/TdBPmyiXlvc

Link do piosenki ~(=u=~)

Zobacz profil autora

33 Re: Co skrywa twój schowek? on Sro Lis 11, 2015 12:38 am

Chiny

avatar
Admin
'Stan cywilny *: Kto się puszcza? Ja się puszczam!'

....nie pytać.


_________________


Zobacz profil autora

34 Re: Co skrywa twój schowek? on Sro Lis 11, 2015 12:41 am

Ja
Przeczytałam, że Szkot nigdy się nie mył.

Anglіa (a tak naprawdę Chiń.cia D: )
to też.

Zobacz profil autora

35 Re: Co skrywa twój schowek? on Pon Lis 23, 2015 10:05 pm

Chiny

avatar
Admin
Pogańska? Można było nazwać Chińczyka barbarzyńcom, mordercą, postrachem innych ludów Azji, a nawet dzikim Hunem. Ale poganinem? Gdyby tylko się o tym dowiedział, to o ile by się jeszcze dało, jego wściekłość podniosłaby poziom znacząco. Owszem, nie można ukryć, że zdecydowanie był innowiercą, bo na wiarę Portugalczyka patrzył z zaciekawieniem kilkuletniego dziecka, które odkrywa świat. Ale jednocześnie uważał swoją wiarę za tak ważną, że nie chciałby być nazywany zwykłym poganinem niczym jakiś nieokrzesany lud czczący korzonki czy słońce. Choć po części on sam czcił słońce.. ale mniejsza, w końcu wiarę miał stanowczo nazbyt skomplikowaną. Jednak była w nim głęboko silnie zakorzeniona i nawet można było powiedzieć, że tak jak w Europie Rzym stanowił centrum religijne, tak on sam chciał być owym centrum dla Azji.. no, części Azji, bowiem pamiętajmy, że to duże, szerokie i jeszcze na dupie siedział mu pan i władca mnichów Tybet. A-Ale nie zapominajmy, że Yao nawet pomimo, iż graniczył z pół-bratem Indiami, który stworzył jedną religię, Nepalem, w którym powstała druga i Tybetem będącym przywódcą religijnym i tak mógł sam się mianować obrońcą i siewcą wiary.. znaczy o ile mu się to opłacało, bo tak naprawdę, to nawet Portugalczykowi pozwalał budować ot taki kościół nie wiedząc nawet co ów Portugalczycy wyznają.
A że był dziki to niby niewierzący? Nic bardziej mylnego! Po prostu Yao był innym typem. Im bardziej był cesarski, tym bardziej modlił się do słońca, gwiazd, księżyca i innych, można powiedzieć odpowiednich dla mało rozwiniętych kultur rzeczy. A gdy stawał się dziki to całkowicie przeciwnie, skłaniał się ku wierze własnego brata, a następnie wyniosłych sztukach wojny, waleczności, dobru nadrzędnym państwa i jednostki... i tak dalej. Ważne jest, że im bardziej popadał w swoją dzikość tym bardziej widział sens POŚWIĘCENIA. Nawet zabicia? A cóż to, pierwszy raz, gdy w imię wyższego dobra by zabił?
-Litość nie jest cechą wojownika. -Przekręcił oczami, jakby pokazując swoją pogardę. -Słabszych się sobie podporządkowywuje. -Cóż, wbrew europejskiej zasadzie 'słabsze zabić', on wolał ze słabszych robić sobie sługusów do wyszkolenia... Tak działał jak był z Mongolią i tym również się cechował w czasach cesarstwa. Na co mu był podbity lud, skoro, gdy nic nie szkodzili (czyli nie trzeba było ich zabić), to mogli łatwo służyć? -Albo podbijasz, albo zabijasz.
Chociaż Portugalia złożył broń, on wciąż stał w gotowości, ze strzałą skierowaną w jego stronę. Męcząca sprawa, jednak nie czuł się na tyle pewnie, aby odpuścić. Zresztą nie ufał mu. To już nie była połówka jego serduszka, teraz byli wrogami. Portugalia był dla niego obcym innoskórym wrogiem, który bezczelnie zbrukał ziemię krwią bóstwa... znaczy jego samego!
A właśnie, o krwi mowa.
-Nie jesteśmy tym samym i nigdy nie będziemy. Tak jak ja bym nie przetrwał ni dnia na waszych ulicach, tak ty, gdybym Cię zostawił w tym lesie zginąłbyś prędzej czy później. Nawet jeśli pokonałbyś tygrysy, to nawet nie miałbyś pojęcia, jakie owoce jeść można. To według ciebie jest bycie tym samym?
Podszedł do niego, jednak wciąż zachowując odpowiednią odległość, chciał tylko przejść się kilka kroków dookoła Portugalczyka.
-Różnica jest taka, że ja nie pakuję się do twojego domu. A ty tutaj przyszedłeś, jesteś obcym. Choćbyś siedział tu tysiące lat i spłodził setkę dzieci to i tak byłbyś kimś innym niż ja i moi bracia. Też masz rodzinę?
Yao, nie!
-...Oh, rodzina.
YAO, NIE RÓB TEGO.
-....Lubisz ją?
Zaśmiał się perfidnie i powrócił na swoje miejsce, zamyślając się na chwilę. A może tylko tak udawał?
-Dziecko?
Tak, dopiero zwrócił uwagę na Makau. Maleńki chłopczyk coraz bardziej panikował. To co widział zdecydowanie nie było ani jego tatusiem, ani mamusią. To byli jacyś obcy, źli ludzie, którzy krzywdzili jego maleńkie serduszko. Był zbyt przerażony, aby cokolwiek powiedzieć, czy nawet się ruszyć. W przeciwieństwie do Chińczyka, który na chwilę spuścił z tonu trzymania broni w gotowości i podszedł do dzieciaka.
-Zobaczymy jak bardzo jesteśmy nieśmiertelni.
Nie, to nie był już Yao. To był jakiś demon przeszłości, który go opętał. Szybkim ruchem chwycił on dzieciaka za ubranie, powodując tym samym płacz u chłopca. Następnie przeciągnął go ze dwa metry i równie gwałtownym pchnięciem, co wcześniej usadził na kolanach.
-Twierdzisz, że jesteśmy nieśmiertelni, co? Sam widziałam jak taki jak ty umierał. Władał połową Europy, był pupilkiem w głowie mojego męża.
Nie Yaoś, przesadzasz. Złota Orda nie władał połową Europy, co najwyżej jej ćwiartką?
Mały Makau zaś będąc zbyt zestresowanym nawet nie tknął z kolan. Kolejne łzy spływały mu po policzka, a ręce mocno miał zaciśnięte na pluszowej maskotce.
-Niestety Azja mogła przypaść po Mongolii tylko jednej osobie. Tak kazali bogowie. -Znów naciągnął łuk i skierował strzałę w stronę Makau. Trzymał ją na tyle blisko, że końcówka prawie dotykała ciemnego łepka chłopczyka. -A co teraz rozkażą bogowie? Że mam go zabić w imię dobra kraju? Abyście nas nie zniszczyli?



///Odpis na posta <3 ///


_________________


Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 2]

Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach