You are not connected. Please login or register

To Slovensko naše posiaľ tvrdo spalo. Ale blesky hromu vzbudzujú ho k tomu, aby sa prebralo.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Slovenská Republika
Republika Słowacka

(Flaga Rosji, potwierdzam. Ale to dlatego, że herbik dałam osobno, możecie go znaleźć na dole.)

1. Nazwa państwa:
Republika Słowacka; Słowacja.

2. Imię i nazwisko:
Nádeja Radičová

3. Data urodzenia i wiek:
1 stycznia (1993) -Aksamitna rewolucja i podział Czechosłowacji na dwa odrębne państwa.
Wygląda na… 17-18 lat. Mniej więcej. W każdym razie ma uśmiech małej dziewczynki.

4. Charakter:
Stereotypy aż same proszą się, by o nich wspomnieć. Słowacja nie dość, że wygląda jak typowa, owiana aurą słodkości i uroku, naiwna blondynka rodem z kawałów, to jeszcze niezwykle często zachowuje się tak, jakby chciała potwierdzić prawdziwość tych stereotypów. Notorycznie zadaje pytania tak oczywiste, że nie ma się siły na nie odpowiadać. Wielu poważnych rzeczy nie rozumie, potrafi po godzinnej rozmowie zapytać, o czym właściwie do niej mówią. Nie radzi sobie z wieloelementowymi przedmiotami i ma problemy nawet z odgrywaniem kury domowej – jakkolwiek sprzątać umie, a może nawet lubi, to w kuchni zmienia się w zawodowego żołnierza – jest w stanie wysadzić kuchnię za pomocą dosłownie wszystkiego, w tym płynu do mycia naczyń, co jest nawet bardziej prawdopodobne niż to, że uda jej się przyrządzić bardziej skomplikowaną potrawę niż kanapka z chlebem. brak jej koordynacji ruchowej, często zdarza jej się coś zepsuć – ale praktycznie nigdy nikt jej za to nie wini. Jej sekretem jest niewinny, przepraszający uśmiech, który automatycznie pojawia się na jej twarzy w takich sytuacjach. po prosto nie da się jej wtedy nie wybaczyć.
Z powodu jej wrodzonej naiwności bardzo łatwo jest nią manipulować, co wielokrotnie pokazała historia. Jeśli powiesz jej „"zrób to, a dostaniesz coś ode mnie"” – już ją przekupiłeś, możesz być pewien. Metoda obietnic i prezentów działa na nią bez zarzutów, a kiedy już się za coś weźmie, zwykle doprowadza sprawę do samego końca i angażuje się najlepiej, jak potrafi.
Nie dajcie się jednak zwieść jej słodkim, zielonym oczętom! Wewnątrz Nádeji żyje mroczna strona jej osobowości, krótko mówiąc: "Złowacja". Pod maską uśmiechu, wiecznie dobrym humorem i uroczym, anielskim głosikiem kryje się cynizm, bezlitosność i stanowczość. Módl się, by nie natrafić na Słowację, gdy jej charakter obraca się nagle o 180 stopni. Gdy ktoś ją sprowokuje (nie martw się, na szczęście bardzo trudno doprowadzić ją do kresu wytrzymałości, to bardzo cierpliwe dziewczę), staje się z nagła agresywna, poirytowana. Bez powodu podnosi głos, zaprzeczy każdemu twojemu słowu, tylko po to, by zrobić ci na złość i nie uchroni cię nawet to, że jesteś jej najlepszym przyjacielem – gdy uzna to za dobry pomysł, wbije ci nóż w plecy, a następnego dnia zobaczysz ją z jej firmowym, niewinnym uśmieszkiem aniołka na twarzy, zachowującą się, jakby nic się nie stało. W taki stan wpada także pod wpływem upojenia alkoholowego manipulacji, dlatego też korzystając z dobrego pretekstu możesz zrobić z niej kogokolwiek zechcesz, obrócić ją przeciwko każdemu. Zazwyczaj jednak druga jej osobowość siedzi cicho w ukryciu, nie dając o sobie znać, dopóki nie zajdzie taka potrzeba (psychologowie nie zaprzeczają, iż jest to rozdwojenie jaźni, nie odpowiadają jednak na pytania prasy).
Trudno odgadnąć na pierwszy rzut oka (a i na drugi też niełatwo), w jakim nastroju jest w danym momencie Słowacja i co zamierza zrobić. Jest bardzo nieprzewidywalna. Nigdy nie wiesz, czy idzie w twoją stronę, by cię przytulić, czy może uderzyć w twarz. Również w jej postawie często zachodzą skrajne zmiany – raz jest przesadnie nieśmiała i zamknięta w sobie, innym razem odważnie idzie na pierwszy ogień. Z reguły jest ona jednak opiekuńcza, troskliwa i życzliwa dla każdej osoby. Stara się jak może, by zrobić dobre wrażenie, a kończy się na tym, że gotowa jest spełnić każdą twą prośbę, byś został jej przyjacielem. Nie znosi samotności, uwielbia wprost przebywać w towarzystwie innych osób – zwłaszcza tych, które dobrze zna i może śmiało nazwać ich swoimi przyjaciółmi (no cóż, kiedy spojrzy na ciebie wielkimi, zielonymi oczami, nie jesteś w stanie odmówić jej przyjaźni). W samotności popada w paranoję, histeryzuje, a czasem rozmawia sama ze sobą, co wskazuje już na ciężkie zaburzenia psychiczne (które, nawiasem mówiąc, przejawia także sama użyszkodniczka). Oczywiście, są od tej reguły pewne wyjątki, osoby, które Słowacja unika i zdecydowanie wolałaby samotność od ich towarzystwa, między innymi mam tu na myśli Węgry. Ma to związek z tym, iż nigdy nie wybacza całkowicie wyrządzonych jej krzywd – potrafi przemilczeć, nie wypominać i zachowywać się, jakby nic się nie stało, ale nie zapomni. Jednocześnie wymaga, by o tym, co ona sama zrobiła, zapomniano bezwzględnie i nigdy do tego nie wracano. Jest też bardzo uparta i obrażalska (choć nie zawsze okazuje to na zewnątrz), nie znosi, gdy ktoś zaprzecza jej opinii, podważa jej zdanie lub nie robi tego, o co Nádeja się awanturuje, tupie nogą i zaraz ci ukręci łeb, jak nie posłuchasz prosi. W ostatnim przypadku Słowacja często sięga po swoją broń dalekiego zasięgu, jakim jest automatyczny, rozbrajający płacz. Zdecydowanie wygląda wtedy dziecinnie, niewinnie, jak ktoś, kto nie radzi sobie z emocjami, samym sobą i ogólnie życiem. Ale czemu miałaby nie płakać, skoro działa? Działa? Działa! No i dobrze.
Uwielbia oglądać górskie krajobrazy, podobnie jak fascynują ją zamieszkujące te tereny zwierzęta. Kocha swój kraj i bardzo chce, by był on w pełni samodzielny i by opływał w dobrobyt. Nic więcej jej do szczęścia nie potrzeba. No, może jeszcze krówki, te pyszne ciągutki, które poznała u Felicji. I oczywiście nie pogardziłaby również piwem, na które ochotę ma zawsze i wszędzie, i ma w zwyczaju upijać się, ilekroć zostaje na chwilę sama.

5. Wygląd:
Słowacja wygląda jak wyjątkowo ładna, drobniutka i zdawać by się mogła delikatna jak porcelana Słowianka, siedemnasto-, może osiemnastoletnia, ale grzechem byłoby dawać jej choć trochę więcej wiosen. Nie wyróżnia się zbytnio wzrostem. Nie za duża, nie za niska, można by powiedzieć – w sam raz. I Nádeja nic przeciw swojemu wzrostowi nie ma, choć nie pogardziłaby kilkoma dodatkowymi centymetrami (jednak szpilki, potencjalne rozwiązanie jej drobnego problemu, omija z daleka; nie znosi obcasów, są niewygodne, a Słowacja nad elegancją stawia wygodę. Bez upiększeń i tak wygląda słodko). Mimo iż jest definitywnie dziewczyną, nie ma zbyt wielu kompleksów związanych ze swoim wyglądem. Jest szczupła, a w jej ruchach da się wyczuć grację godną baletnicy, co z tego, że wśród tych pląsów prima baleriny pierwsze skrzypce gra zerowa, jeśli nie ujemna, koordynacja ruchowa.  Ma (tak myślę, nie znam się, zarobiona jestem) typowo słowiańską urodę: niezwykle blade blond włosy sięgające jej do łopatek i które wiąże tylko wtedy, gdy zbytnio ograniczają jej widoczność; nieco mniej jasną niż włosy karnację, przez którą co niektórzy mogą ją w pierwszym odruchu wziąć za wampira. Jej twarz, ramiona i ręce są upstrzone piegami, które nieco neutralizują wrażenie ogólnej bladości. Tak czy inaczej, gdy spojrzysz na Nádeję, pierwszą rzeczą, na którą zwrócisz uwagę, będzie jej twarzyczka. Nigdy nie znikający rozkoszny uśmiech (niczym ten u Rosji, najwyraźniej to rodzinna cecha) i dwa jaskrawozielone ślepka, wpatrujące się w ciebie. Im dłużej nawiązujesz kontakt wzrokowy, tym większe masz wrażenie, że nie wszystko jest do końca w porządku. Niewiarygodnie dziecięce i słodkie spojrzenie, z minuty na minutę zdaje się przewiercać ci czaszkę na wylot, co w połączeniu z uśmiechem (a najlepiej jeszcze zgaśmy światło, pewnie oczy zaczną jej się świecić jak jakieś fluorescencyjne neony) daje efekt dosyć upiorny (kolejny dowód potwierdzający pokrewieństwo z Ivanem). A jednak jest to efekt, nad którym Słowacja prawie w pełni panuje, a czasem nawet wykorzystuje go jako broń.
Porzućmy te paranormalne zjawiska i zajmijmy się kwestią ubioru. Najczęściej Słow ubrana jest w sukienki, odwykła od noszenia spodni (wydają się jej one mało kobiece - pal sześć, że słowasiowe obuwie przeczy jej logice). Zawsze ma na nogach czarne rajstopy lub też legginsy oraz wysokie czarne buty (względnie glany). Do tego dochodzą także kontrastujące z jej cerą trzy czarne perełki: dwie pełniące role kolczyków, trzecia zawieszona na łańcuszku i połyskująca w zagłębieniu między jej obojczykami. Niekiedy na łapki wdziewa też rękawiczki – kabaretki. Ot, bo może. Jej jest ładnie we wszystkim.
Ostatnimi czasy coraz poważniej myśli nad kompletną zmianą wyglądu albo chociaż ścięciem włosów, w końcu kto nie chciałby czasem odpocząć od rutyny codzienności, nawet jeśli ta codzienność owiana jest aurą twojej własnej słodkości?

6. Relacje z innymi państwami:

Węgry: Z przyczyn historycznych nie ma możliwości, by te dwie persony darzyły się jakąkolwiek sympatią. Słow choruje na przewlekłą węgrofobię i chciałaby, by w płomieniach stanęło wszystko, co węgierskie.

Polska: Stosunkowo niedawno Słowacja pozwoliła sobie zaatakować kochaną siostrzyczkę wspólnie za rączkę z Niemką i Rosjanką. Jako że Słow życzy sobie, by wszelakie jej czyny o złych konsekwencjach zapomniane ostały i wykreślone z kart historii, stara się nie wracać do czasów wojennych i traktuje siostrę  z typową rodzinną miłością, może nawet trochę przesadną, chcąc wyjść na dobrą mimo wszystko dziewczynę.

Czechy: Kocha jak brata. Wróć, przecież to faktycznie jest jej brat. Co prawda przez długi czas byli formalnie małżeństwem, ale Słow nigdy nie potrafiła odbierać go jako partnera, nie tak na poważnie. Dla niej to zawsze jest uroczy starszy braciszek. Lubi się do niego przytulać i opowiadać o tym, co robiła przez cały dzień. Lubi z jegomościem spędzać czas. Gorzej, gdy próbuje nią dyrygować, tak jak za czasów Czechosłowacji. Wtedy Słowacja się blokuje, duszyczka wykręca się na drugą stronę i błyska czerwonymi ślepiami Słowacji. Wciąż ma mu za złe, że są niemalże zniewolił. I denerwuje ją to, że nie traktuje jej poważnie. Mimo że wie o ateizmie brata, co tydzień pyta go, czy pójdzie z nią do kościoła. Ot, bo trzeba mieć nadzieję i wierzyć w cud nawrócenia.

Rosja: Do tej osoby zawsze pałała jakąś tajemniczą, bez konkretnego źródła sympatią. Chociaż ich oficjalne stosunki nie są zbyt dobre już od czasów, gdy Anya wjechała jej do stolicy, unieważniła dokument o istnieniu I Republiki Czechosłowackiej i odjechała, pozostawiając za plecami gruzowisko w miejscu Bratysławy, to Słowaczka cały czas uważnie śledzi wszystkie wydarzenia ze wschodu. I czasem nawet piszczy radośnie w swoim fotelu ustawionym naprzeciw telewizora, gdy w wiadomościach wspominają coś o Rosji. Cóż, każdy ma swoje obsesje, nie?

Niemcy: Szacunkiem niemal służalczym zaczęła traktować Niemkę, gdy za szansę wyzwolenia spod czechosłowackiego małżeństwa musiała zapłacić jedynie swoją pomocą podczas wojny. Dzięki niej posiadła własne państwo i nawet nie zauważyła, że aryjka traktuje jej wojska jak mięso armatnie. Cóż, nie zauważyła do tej pory, niemniej podchodzi z większym dystansem do wszelkich słów Niemiec, odkąd na jej rozkaz wyruszyły pod ramię na Moskwę i zostały wesoło skopane przez Anyę. I teraz dwojako do tego podchodząc, ma małego focha na Niemkę za tak niedorzeczne posunięcie jak marsz na Rosję i dużego focha na siebie za to, że się zgodziła.

Austria: Zdecydowanie woli ten twór niż Węgry. Co prawda jej zasada głosi, że przyjaciel mojego wroga jest moim wrogiem, ale w rzeczywistości stosuje się do niej tylko wtedy, gdy ma na to ochotę. A w przypadku Austrii akurat takiej ochoty nie ma i posyła personie przyjazny uśmiech ilekroć ją spotka. Tak jakby Austriaczka nigdy w ciągu całego swego żywota nie wypowiedziała nawet słowa „Węgry”. Nie szukajcie, proszę, logiki w poglądach Słowacji.

Słowenia: Notorycznie z tym kurduplem mylona, to może wkurzać.

Nie lubię tego punktu kp. Po prostu nie lubię, nie jestem zbyt obeznana w polityce międzynarodowej, jako że do niedawna moje zainteresowanie strefą polityczną ograniczało się do oglądania raz na tydzień Wiadomości, przytakiwanie prezenterom i wyzywanie Ruskich od zamachowców smoleńskich.
Jednakże jak trzeba, to trzeba.


7. Dodatkowe informacje:

-Jako typowi przedstawiciele rodu słowiańskiego, Słowacy mają w genach zamiłowanie do alkoholu, a dokładniej do piwa, o czym wszyscy dobrze wiemy. Według czeskiego stereotypu, Słowacy rzadko kiedy trzeźwieją.W tej kategorii Słowacy prześcigają nawet Polaków.
-Po wojnie i odnowieniu Czechosłowacji pojawiły się problemy międzynarodowe Czech i Słowacji. Dotyczyły one faktu, iż Czesi nie chcieli uznać Słowaków za odrębny naród (przez tyle lat byli Czechosłowacy, to przecie skąd nagle mają być jacyś tam Słowacy, prawda?). Również i teraz oba narody łypią na siebie spode łba i każdy chciałby, żeby ten drugi stał się z nim jednością totalną.
-Słowak dla Czecha to pijanica i nierób, na którego w czasie wspólnego państwa Czesi pracowali, których wyrwali spod węgierskiego panowania i których z trudem cywilizowali. Niewdzięczni Słowacy nigdy starszym braciom Czechom za to nie podziękowali. Słowaków w zasadzie - zarówno według niektórych Czechów, jak i wielu Węgrów - ciężko w ogóle nazwać narodem. "Słowacy to Madziarzy, którzy kiepsko nauczyli się polskiego" - głosi dowcip.
-Hokej to sport narodowy Słowaków, stąd też Słow, na podobieństwo wschodniej fiołkowookiej siostrzyczki, chadza sobie czasem jak gdyby nigdy nic z kijem hokejowym w ręce. Alternatywą jest tu narta.
-Sprawa oszczędności nie jest tu w wyjątkowo dobrym stanie, bo Słow nigdy nie miała czasu oszczędzać - bardziej martwiło ją na przykład to, czy Rosja w przypływie nudy i braku wódki pod ręką (lub też w wyniku jej nadmiaru) nie przyjdzie do niej i nie zrobi jej ze stolicy gruzowiska, tak jak to zrobiła zaraz po wojnie.
-Czy aby ta flaga nie wydaje się wam znajoma? Nie jest to żadna podpucha, będąc I Republiką Słowacką, Nadzia podwinęła flagę Rosyjce, najwyraźniej korzystając z tego, że ona pławiła się wtedy w szkarłacie, sierpach, młotach i innych gwiazdkach. Obecnie flaga posiada jeszcze godło w lewej jej części.



W procesie wirowania frakcjonującego lizatu komórkowego błony retikulum endoplazmatycznego tworzą frakcję mikrosomalną.
Skośniesymetryczne izotropy kosmologicznie pseudosferują z konforemnie apriorującym przedrelatywistycznym tensorem kontinuum czasowego paralaksy sinusoidalnej peryhelium.
Król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego.
N A M I N O K A R B O K S Y L A M I N O F E N Y L A N A
Tylko świnie siedzą w kinie.
Stop! Teraz węgorz, patrzcie, świnie!
Hasło: okoń
Szczebrzeszyn
MOJA
komoda
ŻYWI
się

PSZCZOŁAMI, HA.

Zobacz profil autora
Karta taka długa.
Akcept~

Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach